niedziela, 27 marca 2016

Epizod 5:" Moje szczęście, nieszczęściem innych..."

Byłam w jakiejś nieznanej mi przestrzeni. Szłam ciągle niby do przodu, jednak w rzeczywistości droga,którą szłam na miała końca ani początku i ciągle byłam w tym samym miejscu. Nagle w oddali dostrzegłam ogród, uśmiechnęłam się lekko i zaczęłam prędko biec w jego kierunku, jednak potknęłam się i przewróciłam na ziemię. W tym momencie pode mną otworzyła się dziura,która zaczęła mnie wchłaniać. Przeraziłam się zaczęłam krzyczeć wzywając pomocy, przede mną stanęła Reitunity...
- Królowo...- spojrzałam na nią ze łzami - Pomóż mi...
Nie reagowała jednak,stała odwrócona do mnie plecami
- Królowo...
- Pfff...-ruszyła
- Królowo!!!- wchłonęło mnie całkowicie. Wtedy otworzyłam oczy, leżałam w jakimś łóżku,które znajdowało się w ogromnej komnacie - Więc to jednak sen...- szepnęłam i odetchnęłam.
- Co ci się śniło?-usłyszałam głos z drugiego końca sali. Dopiero teraz ujrzałam tam stojącego Baala,przyglądał mi się.
- Baal... - szepnęłam - Co ja tutaj robię?
- Straciłaś przytomność...- odparł tylko
Pomrugałam oczami i odruchowo złapałam się za głowę, poczułam wtedy,że moje czoło było dość ciepłe
- Jeszcze nie wyzdrowiałam...- powiedziałam cicho do siebie. - Więc to nie był sen,że tu trafiłam...
Podszedł powoli do mnie
- Dlaczego sądziłabyś,że to sen? Zostałaś porwana..
- Sny bywają różne...- odpowiedziałam - Tym bardziej moje... Często w nich zawarte są wizje.
- Wizje?
Kiwnęłam głową
- Nie wiesz,że widzę przeszłość i przyszłość?
- Nie no wiem... - mruknął i spojrzał na mnie z grymasem - Jakie są te twoje wizje?
- A co cię to?
- Pytam grzecznie więc powinnaś powiedzieć...
- A ja zrobię ci na złość i nie powiem - pokazałam język.
Na jego czole pojawiła się żyłka
- Jesteś tu więziona i jeszcze mi podskakujesz...
- Nie czuję się jak w więzieniu
- Wiesz...- uśmiechnął się - Gdybym ja tu rządził już dawno skazałbym cię na tortury lub...
- Co za tyran-westchnęłam - Nawet nie chcę wiedzieć co się kryje pod tym" lub"...
- Lub... Byłabyś moją niewolnicą
- Niewolnicą? Nie za młody jesteś na takie słowa?
- Skądże...- odparł wesoło - Byś robiła wszystko co ci karzę - zaśmiał się
- Eh...Nie chce wiedzieć co trzymasz w tej głowie - usiadłam.
Usiadł przy mnie
- Ludzie są dziwni - mruknął
- Demon się znalazł - powiedziałam nawet nie patrząc na niego
- Więc powiesz mi? Mówię poważnie...
- Wykorzystasz to przeciw mnie
Pokręcił głową
- A jeśli to zrobisz to będziesz moim niewolnikiem - spojrzałam na niego poważnie.
- O..Ok - odwrócił wzrok.
- Rożne.. Od radosnych do smutnych... Pojawiają się nagle, ja nawet nie wiem czego się spodziewać...
- A najczęściej?
- Częściej wiążą się  z czymś przykrym - westchnęłam - niby mam ten dar..ale nie mogę ujrzeć tego czego chcę...
- A ja myślałem,że wręcz przeciwnie... znasz wszystkie losy...
- Nie ma tak dobrze - odparłam - Nawet nie znam moich losów a co powiedzieć o losach kogoś...
- Twoich?
- Nie wiem kim jestem i jak znalazłam się w królestwie... Ale od zawsze miałam ten dar za co zostałam w wieży...
- Królowa cię przygarnęła?
Przytaknęłam.
- Znalazła mnie w jakiś ruinach... I postanowiła,że... że...- opuściłam głowę
- Chcesz tam wrócić? - spytał cicho
Zdziwiona podniosłam na niego wzrok
- No bo...- spojrzał w bok przegryzając wargę -  Możesz wybrać teraz.. Czy chcesz wrócić czy...
- Czy?
- Zostać tu - wymamrotał
- Zo.. zostać tu? - zatkało mnie
Kiwnął głową i spojrzał na mnie.
- Ja...
Nagle drzwi od komnaty otworzyły się. Wszedł do środka młody chłopiec z czarnymi długimi włosami i czerwonymi oczami oraz spiczastymi uszami. Na sobie miał czarny strój.
- Cześć siostrzyczko! - zawołał wesoło do mnie.
- Si.. Siostrzyczko? - wykrztusiłam mrugając oczami
- Anubis...- Baal spojrzał na niego kontem oka. - Czego tutaj szukasz?
- Tatuś wspominał o gościu... Też chciałem zobaczyć co zainteresowało mojego braciszka,że przepadł...
- E..no..e..-nie wiedziałam co powiedzieć.
- To mój starszy brat Anubis..- mruknął pod nosem Baal
- Dość słodka! - uśmiechnął się wciąż mi się przyglądając.
- Cz..czemu tak na mnie patrzysz..? - spytałam
- Zastanawiam się czy mój braciszek się tobą podzieli ze mną...
- Podzieli? - przechyliłam głowę w bok nie rozumiejąc.
- Idioto! Zamknij się - zawołał z żyłką Baal
- To znaczy nie? Jesteś nieuprzejmy... Ja się z tobą bym podzielił...
- Kretyn...- złapał się za głowę - Myślisz tylko o jednym...
- Tak..tak...wiem - przytulił mnie nagle z uśmiechem
- Eeeee.....
- Cieplutka....- wyszeptał
- P..Przestań..- wykrztusiłam zakłopotana.
- Co mam przestać?
- Eeeee....
Baal odsunął go ode mnie z grymasem
- Ogarnij się... To nie jest normalne nawet jak na ciebie...
- Bo niecodziennie jest tu człowiek...
- To sobie znajdź...
- Ojj braciszku.... jesteś taki głupi...
- Nie jestem głupi...
Spojrzał na mnie i pokręcił głową
- Nie gustuję w takich...
Spoglądałam na niego nic nie rozumiejąc.
- No to sobie idź...
- A może masz koleżankę -uśmiechnął się z gwiazdkami w oczach.
- Idź już...- Baal zaczął go już wypychać.
- Czeeekaj! Jeszcze nie skończyłem!
Jednak to było na nic. Obydwoje zniknęli za drzwiami,a później jedynie słyszałam odgłosy uderzeń. Patrzyłam na drzwi zdezorientowana po chwili położyłam się na łóżku.
- Tak to jest mieć rodzeństwo? -wyszeptałam sama do siebie i spojrzałam na sufit - Jest tu zupełnie inaczej niż myślałam... Demony wyobrażałam sobie jako postacie bez uczuć jednak... -uśmiechnęłam się lekko- To nie była prawda...- po chwili westchnęłam cicho- ja? zostać tu?
Leżałam tak przez dłuższą chwilę zamyślona,aż w pewnym momencie drzwi od komnaty się otworzyły. Stał w nich ten sam demon co mnie porwał, ojciec Baala i Anubisa. Usiadłam szybko na łóżku
- Już lepiej się czujesz?-spytał
- C..chyba tak...-odpowiedziałam i spojrzałam na niego zdziwiona- Martwisz się?
- Skądże-mruknął- Nie chce by cię wykończyła choroba... Bo to moje zadanie...
Westchnęłam.
- Nie wiedziałam,że demony są takie... Zawsze mówiono mi,że to zło...
- Tak samo sądzą demony o ludziach... Jednak są różne demony... Demony złe,które nic nie czują i demony złe co coś czują... Oraz dobre demony,ale ta rasa wygasa...
Pomrugałam oczami
- Czemu nie jesteście dobrzy?-spytałam
- Bo będąc tacy bylibyśmy słabi... Trzeba ukazywać moc w dzisiejszych czasach aby przetrwać..
Spojrzałam w bok
- Nie zrozumiesz tego.. Jesteś za młoda...
- Bardzo bym chciała..
- Zostaniesz tu... Tak?
- Ja.. nie wiem... zawsze mieszkałam w wieży... Nie mogłam decydować...
- Jesteś więźniem..
- Wiem... Ale...
Zerknął na mnie
- Zastanów się..
Przytaknęłam niepewnie. Ruszył w kierunku wyjścia i odwrócił wzrok jeszcze raz na mnie
- Odmieniłabyś nasze życie gdybyś tu została...
Zdziwiłam się
- Nie rozumiem...
Uśmiechnął się lekko
- Zrozumiesz gdy będziesz starsza...
Miał już wyjść gdy nagle rozeszły się wybuchy
- C..co to?-szepnęłam zmartwiona
- Atak-odparł i wybiegł prędko
- Atak?-wstałam z łóżka i nie myśląc długo wyszłam z komnaty i pobiegłam w kierunku wybuchów.
Dobiegłam do sali tronowej, a w niej ujrzałam Demona oraz po przeciwnej stronie Queen Reitunity.
- K..Królowa?-wyszeptałam zdziwiona
- Proszę proszę proszę... Kogo tutaj widzę...Wielka Królowa Reitunity w moim zamku...
- Jestem tu po Mizuki-odparła poważnie po chwili zauważyła mnie- Mizuki!
- Po co ci to dziecko? Dalej chcesz ją dręczyć?
- Chcę ją chronić...-odparł
- Chronić?-roześmiał się - Zabawna jesteś...To dziecko boi się przez ciebie własnego cienia... uważa siebie za zło i winną wszelkiego zła...
Spojrzałam smutno w bok
- Mizuki-powiedziała cicho spoglądając na mnie,odwróciła wzrok i spojrzała na demona- Ty ranisz ją tymi słowami!!
- Ja? Tutaj z nami...Dostała chwili spokoju... Poznała pierwsze dzieci...
- Nic nie wiesz!
- Wiem... Że ja swych dzieci tak nie traktuję..-zerknął na nią kontem oka- Zwyczajnie.. Nienawidzisz jej,prawda?
Zraniło mnie słysząc to
- Nienawidzę?
- Widać to gołym okiem... Twa niechęć do tego dziecka... Robisz to bo musisz... Bo jesteś królową...
- Nie prawda!!
- O... Zaprzeczasz?
- To nie jest prawdą!
- Kłamczucha... Nie udawaj przed tym dzieckiem...  Już wystarczająco nacierpiało z twej winy...
- Może tak wyglądać, jednak na prawdę się o nią troszczę..
- Troszczysz się? A może jest owocem jakiegoś grzechu? W ludzie macie swoje prawa i przesądy co do tego i zaraz darzycie kogoś niechęcią tak jak demony.
Milczała.
- Więc coś jest na rzeczy,co?
- Nie! Demony to potwory!
- Widzisz... Przesąd..
- Rzeczywistość...-odparła  z chłodem
- Nie prawda!-zawołałam nagle,a raczej wymskło mi się- Demony też czują!! Wiem, byłam tu dość krótko jednak.. Ich uczucia...-przypomniały mi się chwile spędzone z Baalem, Anubisem oraz ich ojcem.Uśmiechnęłam się na moment- Wiem,że były prawdziwe...
- Omamili cię... Zaczarowali..
- Baal powiedział mi,że mogę podjąć decyzję... Pierwszą w życiu sama mogę coś powiedzieć... Dlatego... Ja zostaję tu...
W tym momencie do sali wszedł Baal z Anubisem
- Mizuki...-wyszeptał
Spojrzałam na niego i łagodnie się uśmiechnęłam.
- O..Oszalałaś.. To nasi wrogowie!
- I wspaniała rodzina-odparłam z poważnym wyrazem twarzy.
- Nie... Nie pozwolę na to! Nie pozwolę byś była taka!
- A jaka mam być?! Milcząca i zamknięta cała życie w wieży?
- Widzisz? To dziecko nienawidzi życia w twym królestwie
- To przez ciebie!-zawołała
- Odejdź stąd... Nic tu po tobie...
- Nie odejdę bez Mizuki...
- Uparta.. Jak osioł-w jego dłoni pojawił się miecz
W tej samej chwili w dłoni Reitunity pojawiła się pałeczka z kryształem marzeń.
- Zabiorę Mizuki ze sobą i zaczniemy wszystko od nowa...
- O.. Od nowa w wieży...
- Nic nie wiesz.!-pałeczka z kryształem zmieniła się w miecz, zaatakowała go szybko. Zatrzymał jej miecz swoim.
- Pokonam cię królowo... W końcu...
Spoglądałam zmartwiona. Mimo wszystko nie chciałam by ktokolwiek  z nich ucierpiał.
- Nie bój się, wielka pani... Boleć nie będzie, jedynie jedno draśnięcie i po wszystkim...
- Nie poddam się...
Nagle odepchnął ją mocą,że przywaliła jedną ze ścian. Krzyknęła z bólu, a ja patrzyłam jedynie na to przerażona.Nagle ujrzałam wizję. A w niej dwa niemowla, obie dziewczynki. Jedną z różowymi włosami,a drugą z żółtymi. Leżały w kołysce gdy nagle podeszła do nich Reiturnity z jej mężem, Tojiru. Uśmiechnęli się gdy je ujrzeli.Dziewczynki wesoło pomachały w ich kierunku rączkami.
- Nozomi... Tsubasa...-wyszeptałam cicho i pomrugałam oczami.
Reitunity została przyparta do ściany, demon chwycił za miecz
- Twoje ostatnie słowa....
Milczała. Przestraszyłam się widząc to, odruchowo spojrzałam na jej brzuch i wtedy poczułam to. Nawet sama nie wiedziałam skąd to się wzięło, ale rozumiałam co to znaczy.
- Nie! Przestań!!-zawołałam
- Co?-zerknął na mnie kontem oka.
- Mizuki?
- Nie rób tego!
- Dlaczego? Przecież tak wiele zła ci wyczyniła! Więc po co jej jeszcze bronisz!
- Bo...-ścisnęłam ręce w pięść- Ona spodziewa się dziecka..
Zatkało go
- Dziecko?-wyszeptała zaskoczona.
- I..I co? Będziesz jej bronić z tego powodu?
- Wyczyniła wiele zła,ale...-spoglądałam poważnie- Chcesz mieć na swych dłoniach krew niewinnej osóbki?-mój wzrok stał się smutny
Myślał patrząc w bok.
- Dziecko nie jest niczemu winne! Więc proszę.. Nie rób z siebie potwora...Nie jesteś taki..
- Dziewczynko...-obrócił się w moją stronę- Na prawdę aż tak we mnie wierzysz? W demona?
- Każdy coś czuje...
Uśmiechnął się łagodnie. Nagle czar trzymający królową puścił ją.
- Idź.. dziś daruję ci życie...
Jednak kryształowy miecz zaświecił i jego magiczna moc odrzuciła demona do ściany, z wystającymi długimi i ostrymi kamieniami. Przebiły go na wylot, wykaszlał krew.
- Tato!-zawołał Anubis i Baal.Podbiegli do niego
Przeraziłam się tym widokiem, upadłam na kolana.
- Nie!
- N..Nie zbliżajcie się...-wykrztusił. Nagle jego oczy zaświeciły na czerwono, momentalnie odbiegł od ściany, tym wychodząc z "kolców"  i stanął przed Reitunity.- Ty suko! Ja ci darowałem życie a ty....-skierował ostrze miecza w nią, jednak ona odruchowo zatrzymała jego miecz, niszcząc go. A tym samym wbiła miecz w jego serce.Krzyknął z bólu i zakrwawiony upadł na ziemię.
- Ja... N..Nie chciałam- Reitunity cofnęła się.
- Tato!!-przerażony Anubis i Baal usiedli przy nim.
Spojrzał na nich słabo
- Tato...-spłynęły łzy Baalowi
- Prze... Przepraszam was...
- N..Nie mów tego- powiedział smutno Anubis i zaczął go leczyć- Zaraz wyzdrowiejesz...
Jednak jego rana nie znikała.
- Nie...
- Bądźcie silni..-wyszeptał- Nigdy się nie poddawajcie....-nagle zamknął oczy.
- Tato!
Baal potrząsnął nim z płynącymi łzami,ale on nie reagował już.
- Baal...-spoglądałam na niego ze łzami.
Nie reagował siedział razem z Anubisem ze spuszczonymi głowami i tulili ciało swego ojca.
- Mizuki...- Reitunity stanęła za mną
Spojrzałam na nią powoli
- Musimy wracać...
- Ale...
- To nie jest miejsce dla człowieka... a poza tym wątpię,że będą chcieli cię tu dalej.
Spuściłam głowę,po chwili podniosłam  wzrok na Baala.
- Baal...
Nagle Reitunity złapała mnie i zniknęłyśmy. Pojawiłyśmy się wewnątrz wieży wtedy królowa puściła mnie a ja upadłam na kolana ze łzami.
- Czemu?
- To nasi wrogowie..-odparła.
Łzy spłynęły mi po policzkach.
- Tak będzie lepiej...-ustała przy drzwiach- To co mówiłaś o tym dziecku... to prawda?
Kiwnęłam powoli głową.
- Widziałam to.. A po wizji poczułam...
- Rozumiem...-uśmiechnęła się sama do siebie
Spojrzałam smutno na ziemię.
- Mizuki... Zapomnij o tym...
- Zapomnieć?
- To było niepotrzebne zdarzenie... Będziesz cierpieć wspominając...
- Ja....
- Zapomnij...-otworzyła drzwi i wyszła.
Spoglądałam smutno w miejsce gdzie stała
- Nie zapomnę... Nigdy...
W pewnej chwili pojawiła się Hate,która przytuliła mnie od razu
- Hate...
- Mizuki! Gdzie ty byłaś?!
- Ja...
- Tak bardzo się martwiłam o ciebie...
- Przepraszam...
- Co się z tobą działo?!
- Ja... -uśmiechnęłam się smutno- Poznałam wspaniałe osoby...