Część opowiadana z punktu widzenia Hate.
----------------------
Kryształowe Królestwo... Miejsce gdzie ludzie żyją w
szczęściu i harmonii... Nie grozi tu nikomu samotność i smutek... Raj!
Wybaczcie... To wszystko bzdury..
Ta piękna kraina jest od podstaw wypełniona złem... Złem i
nienawiścią. Nikt nie wie jakie mroczne sekrety przed światem chowa niby
wielkoduszna królowa... Ludzie nie
wiedzą, że w murach pięknej kryształowej wierzy tkwi więziona dziewczyna...
Skazana od urodzin na samotność, ból i nienawiść...
Mizuki... Tak się zwie... A ja narodziłam się by trwać przy
niej dniami i nocami... Trzymam w sobie wszystkie negatywne uczucia, które
płyną w Mizuki... Narodziłam się tylko dla niej, dlatego nie opuszczę jej mimo
wszystko...
Pojawiłam się przy niej, dzień po tym jak powróciła od
demonów. Leżała na swym łóżku głową w poduszce i płakała. Czułam jej żal i
nienawiść do królowej.
- Mizuki.... - szepnęłam.
- Choć tak bardzo próbuję o nich nie myśleć... Nie
potrafię.. - wykrztusiła łamiącym się
głosem.
Spoglądałam na nią. Nie rozumiałam jej, tak jak zazwyczaj. Cóż dla mnie nic nie
ma znaczenia, ona jest po prostu mą przeciwnością. Podeszłam bliżej i usiadłam
przy niej.
- Musisz stąd uciec
Spojrzała wtedy na mnie ze łzami i opuściła głowę
- Nie mam nawet dokąd... Nie mam domu jak ty...
Ja też go nie mam - pomyślałam tylko. Mimo, że niezbyt to
lubiłam przytuliłam ją.
- Hate...
- Martwię się o ciebie...
- Przepraszam..
- To wszystko wina tej królowej... Nienawidzę jej...
Nie odpowiedziała na to spojrzała w bok
- Muszę przyzwyczaić się do tego, że spędzę tu całe życie...
W tym momencie poczułam w sobie narastającą nienawiść,
odsunęłam się od niej.
- Nie pozwolę na to!
- Hate!
- Nie pozwolę byś była jak niewolnik!
Fakt nie byłam dobrą osobą.. Jednak nie chciałam by właśnie
ona, osoba przez którą tu jestem była poniewierana całe życie... Chciałam by
walczyła o siebie skoro miałam ją zawsze znosić.
- To co mam niby robić?
- Uciec! - wrzasnęłam z żyłką
- Dokąd?
- Gdziekolwiek..
Nawet pod most... Już tam lepiej sobie poradzisz...
Westchnęła.
- Najważniejsze, że byłabyś wolna!
- Wolna... - wyszeptała i uśmiechnęła się smutno - Wiesz...
Wspaniale się czułam u nich..
- He? - przechyliłam głowę w bok - U nich? Mówisz o tych
demonach?
Przytaknęła
- Czułam się bezpiecznie...
- Możesz do nich odejść - powiedziałam bez namysłu. Co ja
mówię? Jeśli odejdzie nie będzie już tylko moja - pomyślałam wkurzona
- Odejść? - zerknęła w bok po chwili pokręciła głową - Nie,
pewnie mnie nienawidzą... Przez to co się stało...
Odetchnęłam z ulgą. Ona nawet nie zauważyła tego, wpatrywała
się w dal swym zamyślonym wzrokiem.
- Mizuki? Co się tam jeszcze zdarzyło?
- Ja... Poczułam takie ciepłe uczucie gdy z nim
rozmawiałam...
- Z nim? Ciepłe uczucie? - Otworzyłam szeroko oczy
- Nie wiem co to... Zresztą nieważne... Nienawidzi mnie...
Ruszyłam do okna
- Pójdę już... Wrócę jutro.
- Dobrze...
Obróciłam się ostatni raz w jej stronę i lekko uśmiechnęłam.
Po chwili zniknęłam.
Pojawiłam się na polanie poza granicami zamku, z widokiem na
morze. Za horyzontu widać było ziemię.
- Zakochała się - burknęłam i kopnęłam ze złości kamień. -
Cholera... Mimo, że tyle jej mówiłam! - kopałam inne gotując się ze złości po
chwili ochłonęłam. - Ale chyba nie zorientowała się - uśmiechnęłam się sama do
siebie - Cóż to dzieciak... - przede mną pojawiły się skrzypce.
W jedną rękę wzięłam je i przyłożyłam do szyi, w drugiej
ręce pojawił się smyczek. Po chwili zaczęłam grać na nich jedną z melodii,
których się nauczyłam. Na prawdę to polubiłam.
Nagle poczułam za mną mroczną aurę obróciłam się szybko w
tamtym kierunku z chłodnym spojrzeniem a tam ujrzałam chłopca, demona. Miał
czarne włosy sięgające za szyję i czerwone oczy. Spoglądał na mnie ze złośliwym
uśmiechem.
- Usłyszałem tę melodię i musiałem zobaczyć co to... Nie
spodziewałem się, że cię tu spotkam... - podszedł bliżej
- My się znamy? - spytałam zdziwiona
- Ojj już się nie pamięta.... - w jego dłoni pojawił się
miecz - Przez ciebie mój ojciec nie żyje...
- Twój ojciec? Co? - popatrzyłam poirytowana.
- Giń! - zaatakował mnie szybko
W moich dłoniach zamiast skrzypiec pojawił się miecz
zatrzymałam jego atak
- Nie wiem o czym gadasz ! - wrzasnęłam wkurzona - Ale w tym
przypadku jestem niewinna
- Oj Mizuki... Nie kręć gdybyś się u nas nie pojawiła to by
żył...
- Mizuki? - zdziwiłam się - Nie jestem Mizuki...
Przyjrzał mi się i zdziwiony schował miecz
- Aj pomyliłem
kobiety... Podobne jak dwie krople wody
- Jakiś idiota...
- No.. No.. ale ta jest jakoś bardziej...
Kopnęłam go w krok, tak że padł. Usiadłam na nim
- ZBOK!
- Ah! Słodka!
Znowu go kopnęłam
- Piękna!
- Tracę energię na ciebie... - mruknęłam zeszłam z niego i
ruszyłam
- To kim jesteś... Jesteś tak podobna... Tyle że... mroczna
aura?
Spojrzałam na niego bez uczuć
- Hm... Interesujące...
Jesteś jej siostrą?
- Tak jakby...
- Jestem Anubis, a ty?
- A po co ci to?
- No wiesz... Jak zabiję ją to cię pocieszę...
Przyłożyłam mu miecz do szyi
- Nie zbliżaj się do niej!
- Oho?
- Bo pożałujesz....
- Nie boję się - zniknął, a gdy się pojawił stał za mną.
Polizał mnie po uchu.
Zadrżałam z obrzydzenia i kopnęłam go odrzucając
- Spadaj!
Wyśmiał mnie
- Mówię ostatni raz... Zostaw Mizuki.. Nie jest niczemu
winna!
- Robię co chcę... - zaśmiał się i przytulił mnie - Również mogę
sprawić, że będziesz moja
- A fuj... - skrzywiłam się - Weź przestań.. Słabo mi...
- Słabo? Z miłości?
- Z mdłości od twojego głupiego gadania...
- Jesteś nieuprzejma...
- A czegoś się spodziewał? Zaczepiasz mnie, walczysz a na
koniec obściskujesz...
Machnął ręką
- I na co ja to mówię... - mruknęłam.
- Zależy ci na Mizuki? - spytał nagle
- Oczywiście... - odpowiedziałam bez namysłu.
- Więc niech zostanie gdzie jest i się wychyla.. Bo inaczej
na pewno skorzystam z okazji...
Milczałam
- Mówię to tylko dlatego, że cię nawet lubię i ostrzegam jak
coś...
- Lubisz? - zerknęłam z grymasem
- Gdybym nie lubił nie mówiłbym nic takiego... - dotknął
mnie po włosach. Nagle pocałował w policzek.
Zdziwiona tym nawet nie zdążyłam zareagować gdyż szybko się
odsunął i ruszył
- Nawet smaczek masz słodki...
- I-Idiota! - krzyknęłam za nim zbulwersowana.
- Zobaczymy się... Już wkrótce - zniknął.
Spoglądałam w miejsce gdzie stał
- Mizuki.... Ochronię ją - powiedziałam poważnie zwijając
rękę w pięść... - Jest tylko moja... i tylko moja...
Ukucnęłam na ziemi zaszokowana mymi słowami.
- Ochronię? Moja? Co ja plotę… - wykrztusiłam i złapałam się
za głowę zdenerwowana - Ja... Kocham? - wyszeptałam, kładąc dłoń na klatce
piersiowej z szeroko otwartymi oczami - Ja kocham ją i.. i nienawidzę... - po
mych policzkach spłynęły łzy. Nagle przypomniało mi się jak Anubis spytał o
moje imię, dotknęłam policzka - Po prostu... Hate...