niedziela, 25 września 2016

Epizod 7 : "Sny"

Od opowiadanych wydarzeń minęło 10 lat, przez które na królestwie wiele się zmieniło, a natomiast.
Królowa urodziła dwie córki, Nozomi i Takare, z czego ta druga zmarła na ciężką chorobę gdy miała 5 lat, a rok później król Tojiru , mąż Reitunity został zabity. Królowa i królestwo pogrążyło się w rozpaczy.
A u mnie? Nic się nie zmieniło... Wciąż żyłam w wieży, i tak jak zawsze miewałam różnorakie lekcje, dostawałam obiady i kolacje, codziennie odwiedzana byłam przez Hate, moją jedyną przyjaciółkę. Królowa bardzo rzadko przychodziła po śmierci króla, a o Baalu i Anubisie nic nie słyszałam od czasu porwania.
Wracając do momentów, które chcę opowiedzieć...  Więc mam już tu 16 lat, i bardzo rzadko już rozmyślam o życiu poza wieżą, przywykłam, że tak ma być... Na szczęście jest ciągle Hate, która często wybija mi tę "normalność" z głowy. Moje włosy są bardzo długie, lekko falowane, ale nie ma co się dziwić skoro nigdy nie były ścinane.
W momencie, którym zaczyna się ciąg dalszy jest noc, a ja śpię dość niespokojnie.
* * * * * *
W śnie.
Śniło mi się, że jestem w wieży, tam również spałam.
Przez okno wpadały światła latarni palących się przed wieżą, a przez to, że okno było otwarte czuć było nocny wiaterek, który uwielbiałam.
- Mizuki... - usłyszałam przez sen delikatny kobiecy głos, ale nie budziłam się i dlatego też usłyszałam znów: - Mizuki...
Otworzyłam powoli oczy
- Słyszałam jakby... Ktoś mnie wołał... - wyszeptałam
- Mizuki
Spojrzałam w kierunku dobiegającego głosu, i ujrzałam tam postać z pięknymi srebrzystymi skrzydłami i długimi brąz włosami, niestety twarzy nie widziałam, ale nie potrzebowałam tego by stwierdzić, że to był anioł.
- Anioł... - wykrztusiłam.
Wyciągnęła nagle w moją stronę dłoń
- Chodź..
- Iść? - zdziwiłam się - Gdzie?
- Daleko stąd...  Daleko od tej wieży...
- Ale... - cofnęłam się ze spuszczoną głową - Nie mam gdzie.
- Chodź - powtórzyła
Nagle obok niej pojawiła się Hate, jej włosy były tak jak moje bardzo długie, jednak splecione w warkocze, przypominały mi łańcuchy.
- Hate...
Ona również wyciągnęła w moim kierunku dłoń
- Chodź... - powiedziała
- Hate?
- Chodź i bądź ze mną na zawsze...
- Chodź i bądź po prostu szczęśliwa.. - rzekł anioł wciąż wyciągał rękę do mnie.
Spoglądałam na ich dłonie i delikatnie już wyciągnęłam moją w ich kierunku gdy po chwili opuściłam ją i spuściłam głowę. Spłynęły mi łzy
- J-Ja... Nie umiem wybrać między wami... Ja nie chcę tego zrobić... - zasłoniłam oczy dłońmi i płakałam gdy ujrzałam, że wciąż czekają.
I wtedy obudziłam się, i spojrzałam na sufit.
- Co za dziwny sen.. - szepnęłam.
Był już dawno dzień, na dworze słychać było już rozmowy ludzi, śpiew ptaków i inne przeróżne dźwięki.
- Zaspałam.. - szepnęłam i przetarłam oczy dłońmi po czym wstałam powoli, podeszłam do okna i wyjrzałam przez nie.
Na zewnątrz ujrzałam 10 letnią dziewczynkę z lokowanymi różowymi włosami, z wizji i przyglądania się jej prawie każdego dnia zrozumiałam, że to Nozomi, córka królowej Reitunity.
Gdy ją obserwowałam wyobrażałam sobie zawsze życie jakie ja sama bym miała, gdyby nie wieża. Biegała radośnie po różanym ogrodzie. Zaśmiałam się wesoło gdy zaczęła gonić wróbelka, nagle przypomniałam sobie sen.
- Hate i Anioł? - szepnęłam - Dlaczego takie coś mi się przyśniło? I kim dokładnie była ta postać? - mówiłam sama do siebie.
- Co ci się śniło? - za mną pojawiła się niespodziewanie Hate.
Spojrzałam na nią szybko
- Hate! - zawołałam lekko speszona, jednak uspokoiłam się po chwili - Dziwaczne rzeczy.. Jak zwykle..
- Aha, rozumiem - odparła tylko i usiadła na moim łóżku.
- Hate... - wyszeptałam spoglądając na moją dłoń, którą trzymałam na parapecie
- Tak? - spojrzała na mnie
- Ile czasu... Jeszcze ze mną spędzisz?
- Co? - zdziwiła się.
- Wiesz... Ty jesteś wolna, ja nie i nie chcę cię trzymać przy sobie na siłę...
Podeszła do mnie i poczochrała mnie po głowie
- Głuptas - mruknęła
- Mówię poważnie! Nie chcę byś cierpiała z mojej winy! Za to, że tu jesteś! - zawołałam poważnie ze łzami.
- Nie żałuję i nie będę żałować mej decyzji...
- Hate...
- Zawsze będę z tobą
Przytuliłam ją mocno z płynącymi łzami
- Dziękuję!
- Jednak mimo wszystko... - odezwała się nagle
Podniosłam na nią wzrok.
- Tak?
- Musimy stąd odejść..
- Jak? Są straże i nawet nie mam gdzie...
- Zawsze ci to mówię... Wszędzie! Znajdzie się jakiś sposób. Tej starej baby nawet nie obchodzi twój los, prawie w ogóle już tu nie przychodzi! Kiedy niby była tu ostatnim razem?!
Milczałam
- Kiedy?!
- Nie wiem... Zgubiłam się w liczeniu...
- Właśnie! Jej nigdy nie obchodziłaś! To ona cię tu wpakowała! To już 16 lat!
Kucnęłam na ziemi i rozpłakałam się.
- Wiem, Hate! Wiem...
Kucnęła przy mnie i położyła swą dłoń na mym ramieniu
- Wybacz, że krzyczałam ale... Nienawidzę jej...
Milczałam, a ona przytuliła mnie.
- Baal i Anubis - wyszeptałam nagle.
- Co znów z nimi?
- Pewnie również jej nienawidzą....
- Widzisz nie tylko ja! - zawołała poważnie
- Mnie pewnie też... - powiedziałam cicho
- I co z tego? To ich sprawa
Milczałam. Tak na prawdę mimo wszystko chciałabym go zobaczyć i przeprosić, jednak pewnie gdy mnie tylko ujrzy... Wścieknie się... - pomyślałam.
Kilka godzin później, po skończonej nauce i obiedzie usiadłam na łóżku a przy mnie pojawiła się Hate, która zaczęła grać na skrzypcach.
- Hate?
- Widzę, że jesteś zmęczona... Odpocznij, będę cię pilnować..
Spojrzałam na nią mrugając oczami i uśmiechnęłam się
- Dziękuję... W sumie i tak nie mam co robić... - wyszeptałam i położyłam się wygodnie, po niedługiej chwili byłam już w krainie snu.
A w nim ujrzałam kryształowy pałac i Reitunity, była młodsza niż w rzeczywistości, naprzeciw niej stała kobieta z długimi w kolorze złota lokowanymi włosami, jej twarzy nie widziałam wyraźnie, jednak widziałam płynące po jej policzkach łzy.
- Nie wybaczę ci Reitunity! Nigdy ci nie wybaczę tego co zrobiłaś! - krzyknęła, w jej głosie wyczułam wiele nienawiści i żalu do królowej. Trochę to było dla mnie dziwne ale jej głos wydał mi się znajomy.
- Wybacz... Nieważne kim jesteś, jednak muszę przestrzegać prawa - odpowiedziała tylko Reitunity.
- Prawo, prawo... Zawsze zasłaniasz się nim! Ważne jest to co jest tu - wskazała na serce - A nie na papierze! Nawet serce jest symbolem naszego królestwo a ty i matka... - zatrzymała się, spłynęło jej więcej łez - Po prostu jesteście potworami!!!
Wszystko znikło, ale pojawiło się zdarzenie. Ta sama kobieta, jej włosy sięgały ledwie do szyi, stała przy ścianie w wieży, w której teraz ja mieszkam, w rękach trzymała niemowlę, przed nią stała Reitunity.
- Nie dotykaj go - zasłoniła dziecko swym ciałem.
Jednak królowa podeszła do niej z poważnym wyrazem twarzy, kobieta coraz to bardziej zasłaniała dziecko.
- Nie krzywdź jej! Nie krzywdź mojej córki!!! - krzyknęła ze łzami i z chłodnym spojrzeniem.
Dziecko poruszyło się delikatnie i ujrzałam jego twarz, była dla mnie bardzo znajoma, jednak nie wiedziałam kto to. W tej samej chwili sen skończył się a ja obudziłam się oddychając szybko z przerażenia.
- Mizuki? - zmartwiła się Hate i usiadła przy mnie - Miałaś jakiś koszmar?
- T-To nie był koszmar... - ścisnęłam dłonie w pięści, spłynęły mi łzy
- Wizja?
Przytaknęłam i spojrzałam w kierunku miejsca ze snu gdzie stała kobieta ze snu.
- Widziałam kawałek przeszłości... Jednak nie wiem kim były pewne postacie w nim...
- Rozumiem...
- Hate - zerknęłam w dal
- Tak?
- Pomożesz mi stąd wyjść?
- Co? - zdziwiła się
- Chcę stąd odejść... I dowiedzieć się kim jestem, czuję że... Czuję, że ta wizja miała wiele wspólnego z moją przeszłością... - powiedziałam poważnie.
Kiwnęła głową
- Dobrze wiesz, że zawsze jestem z tobą...
Uśmiechnęłam się i odwróciłam wzrok w kierunku okna
- Będę wolna i znajdę korzenie... Już wkrótce - szepnęłam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz