Tego dnia nie umiem zapomnieć do tej pory, bo już od początku był już inny niż pozostałe. Od samego rana padał deszcz. Jak co dzień czekałam na przybycie guwernantki, ale nie przybyła. Zdziwiło mnie to gdyż zawsze przychodziła. Ale co mogłam zrobić będąc ciągle w zamknięciu? Siedziałam na ziemi i czekałam na przybycie królowej,która zawsze przychodziła o tej samej porze. Jednak i jej nie było.
- Co się dzisiaj dzieje?-szepnęłam po upłynięciu kilku godzin.
Usiadłam w kącie i skuliłam się,zawsze robiłam to gdy czułam się samotna. W pewniej chwili spłynęły mi łzy. Poczułam się jeszcze bardziej samotna niż zawsze, i wtedy przybył sługa z obiadem.
- Obiad- powiedział z uśmiechem, otworzył drzwi i wszedł do środka.
Ja byłam za bardzo załamana by spojrzeć na niego. Mimo,że zawsze byłam smutna to nie chciałam nikomu tego pokazywać.
Służący widząc,że nadal siedzę w tym samym miejscu i jestem skulona podszedł zmartwiony bliżej.
- Panienko? Wszystko dobrze?
Milczałam spłynęło mi więcej łez,które niestety on zauważył.
- Hej co się stało?-spytał
- Nikt mnie nie odwiedził...-wyszeptałam
- Pewnie przyjdą później.
Pokręciłam głową smutno.
- Nie przyjdą...
- Nie martw się.. Mam obiad on cię od razu rozweseli
- Nie lubię tego miejsca-przyznałam.
To był pierwszy raz jak komuś powiedziałam co czuję. Zawsze dusiłam w sobie uczucia.
- Kiedyś na pewno będziesz wolna...
Milczałam podniosłam głowę
- Już w to nie wierzę...
Opuścił głowę.
- Pozwoli mi pan wyjść?
- Co? Ale... Ja nie mogę....
Spoglądałam ze łzami
- Chociaż na chwilę... Nigdy nie byłam na świeżym powietrzu.
Pokręcił głową
- Wybacz... nie mogę... A nawet jeśli to pada więc nie ma sensu wychodzić
- Proszę pana... Mogę nawet zmoknąć ale chcę wyjść
Myślał
- Tylko na chwilkę... Królowa się nie dowie... Proszę
- Zgoda...-wyszeptał
- Na prawdę?-zdziwiłam się
Przytaknął
- Ale prędko...
Wstałam z ziemi
- Chodźmy...-ruszył
Nie myślałam wtedy długo wyszłam za nim. Tego uczucia nie umiałam opisać. Z jednej strony szczęście bo wyjdę z wieży, a z drugiej strach,że to się wyda.
Po niedługiej chwili bez przeszkód wyszliśmy na zewnątrz.
Ta chwila do tej pory jest dla mnie niezapomniana. Ten chłód, wiatr we włosach i deszcz. Po raz pierwszy poczułam się wolna. Podniosłam dłoń delikatnie ku górze, i wtedy na niej poczułam wilgoć, była to jedna z kropel deszczu. Spojrzałam na dłoń po chwili uśmiechnęłam się lekko. Wyszłam dalej i zaczęłam się kręcić w deszczu szczęśliwa. Nie obchodziło mnie to,że jestem coraz bardziej morka, nawet cieszyłam się z tego faktu.
Jednak to była tylko chwila...
Bo w pewnym momencie z chmur wydobyły się pioruny. Zaskoczyło mnie to i ustałam a służący od razu podszedł do mnie i złapał za nadgarstek
- Wracajmy
- Nie! Nie to za prędko!-zawołałam smutno
- Zgadzam się z tym-rozległ się echem głos mężczyzny.
Po chwili pojawił się kilka metrów dalej. Miał długie czarne włosy i czarny mundur.
Zmartwiłam się i wycofałam się niepewnie.
- Ty jesteś tą dziewczynką co widzi przeszłość i przyszłość, prawda?
Pokręciłam szybko głową przestraszona
- Nie umiesz kłamać... Widzę po twej twarzyczce... Boisz się i zapewne wiesz kim jesteś.
Znów pokręciłam głową.
- Reaguje jak każde inne dziecko,które spotyka niespodziewanie jakiegoś obcego człowieka.
Mężczyzna roześmiał się na to
- Zabawne... Możecie kłamać ile chcecie,ale wiem,że to ona poczułem tę moc ze środka Galaktyki i przyprowadziła mnie do tego dziecka...-spojrzał na mnie uważnie- po którym widać,że nie jest takie jak inne
Milczałam stanęły mi w oczach łzy
- Nie płacz dziecinko... I chodź posłusznie ze mną
- Nie...-wyszeptałam.
- Uhu.. Powiedziałaś coś nie spodziewałem się tego po tobie...-zerknął zdziwiony- ale to nieważne idziemy
- Nie masz prawa jej brać nigdzie!-zawołał służący
- Stul pysk a oszczędzę cię
- Nie!
- Sam się prosisz- kopnął go.
Sługa jęknął z bólu i upadł na ziemię. Wystraszyłam się tym widokiem, zrobiłam kilka kroków do tyłu.
Mężczyzna dalej go kopał.
- Prz..przestań!-zawołałam z łezkami
- Zaczyna mi się podobać
- To niewinna osoba! Zostaw pana!
On popatrzył na mnie i wybuchł śmiechem.
- Pójdę...
- He?
- Ale nie rób już Panowi krzywdy..
- Grzeczna dziewczynka- przerwał czynność i podszedł w moim kierunku, wyciągając dłoń w kierunku mego czoła.
Zamknęłam mocno z łezkami oczy.
- ZOSTAW JĄ!
- Kto to?-rozejrzał się.
Spojrzałam tylko w tamtym kierunku. Wiedziałam,że znam skądś ten głos.
I nie myliłam się...
Nagle przed nami pojawiła się Królowa Reitunity.
- K..królowa- wystraszyłam się widząc ją.
- Oho.. Szanowna Królowa Kryształowego Królestwa-uśmiechnął się- Kto by się spodziewał?
- Zostaw ją w spokoju...-powiedziała poważnym tonem
- Oj nie wiem... Byłaby mi bardzo przydatna.
- Nie pozwolę ci jej tknąć
- Bla bla bla-wywrócił oczami
- Chodź tu Mizuki- wyciągnęła do mnie ręce
Pomrugałam oczami i niepewnie ruszyłam jednak złapał mnie mężczyzna
- Nie pozwolę!
Szamotałam się. W dłoni królowej pojawił się kryształ.
- Zostaw ją albo...
- Kryształ Marzeń-wyszeptał
- Wiesz co to jest-uśmiechnęła się- Więc wiesz co może cię czekać?
- Cholera...
- Puść ją i odejść!
Myślał po chwili mnie puścił
- Jak będę silniejszy wrócę, odbiorę ci ją i kryształ! Zobaczysz!-zawołał i zniknął.
Reitunity spoglądała chłodno w miejscu gdzie stał, ja jedynie patrzyłam na nią ze obawą i zmartwieniem.
Nagle obróciła się w moim kierunku.
- Do wieży...-powiedziała tylko i ruszyła
Opuściłam głowę i ruszyłam smutno za nią.
Chwilę później byłam już w moim... domu. Siedziałam na ziemi w kącie i spoglądałam na milczącą królową,po której wyrazie twarzy nic nie mogłam wywnioskować.
W pewnym momencie spojrzała na mnie a ja odruchowo drgnęłam.
- Prosiłam tyle razy...-wyszeptała
- Królowo...
- Prosiłam wiele razy byś nie opuszczała wieży! Że tu masz być!-stopniowo podnosiła głos aż zaczęła krzyczeć.
Przez co stanęły mi w oczach łzy.
- Czy ja mówiłam niewyraźnie!? Masz tu być! Nigdzie indziej!
- Ja chciałam tylko...-wymamrotałam płacząc
- Nie obchodzi mnie to co chciałaś! Wiesz co mogło się stać gdybym się nie zjawiła!? Zabrałby cię a wtedy królestwo byłoby w zagrożeniu!
- Prze..przepraszam...-schowałam twarz we dłoniach i rozpłakałam się
- Nigdy.. Do końca swego życia stąd nie wyjdziesz!
- A..ale ja..jak to?-spojrzałam na nią zalana łzami
Po chwili opanowała się, gdy na mnie spojrzała odwróciła wzrok
- Zastanów się nad tym co mówiłam- po tych słowach odeszła.
Gdy poszła patrzyłam na miejsce gdzie stała z szeroko otwartymi oczami. Cała drżałam a po policzkach niekontrolowanie płynęły mi łzy.
- N..Nie wyjdę?-wyszeptałam po upływie kilku minut- N..Nie.. -spłynęły kolejne łzy zaczęłam uderzać dłońmi o ścianę- Nie!-krzyczałam płacząc- N..Nienawidzę jej... Nienawidzę ludzi... nienawidzę tego miejsca- po chwili przestałam uderzać w ścianę, skuliłam się i schowałam głowę w kolana nadal płacząc.
Czułam ogromny ból nie tylko fizyczny bo bolały mnie całe dłonie ale i serca. Czułam choćby coś rozrywało mi je.
Nawet nie wiem kiedy ale zasnęłam...
Gdy się ocknęłam było już dość późno. Odruchowo rozejrzałam się po... po mym pokoju.
I wtedy zauważyłam ją...
Dziewczynką wyglądającą prawie tak jak ja, jedynie co ją różniło to to,że włosy miała splecione w warkocze a na sobie miała ciemną sukienkę. Spoglądała ciągle na mnie z uśmiechem
Przestraszyłam się i odsunęłam. Byłam zaskoczona jak ta dziewczynka znalazła się w wieży i jak długo tak na mnie patrzyła?
- K..Kim ty jesteś?
- Nie bój się ja cię nie skrzywdzę- powiedziała tylko
- Ale skąd tu się wzięłaś? Ciebie też tu zamknęli?
Pokręciła głową
- Nie... Ja jestem wolna
- Wolna?-wyszeptałam i spojrzałam w bok- Więc odejdź... To nie jest najlepsze miejsce.
- Przybyłam tu dla ciebie... Mizuki
- S..Skąd wiesz jak się nazywam?
- Wiem o tobie wszystko
- Jak to?
- Zawsze byłam tuż przy tobie i teraz pojawiłam się bo usłyszałam twe wołanie.
- Moje wołanie-pomrugałam oczami nadal nie rozumiejąc nic.
- To nie jest ważne-uśmiechnęła się.
- Ale...
- Będę z tobą...
- Nawet nie wiem jak się nazywasz...-wyszeptałam
- A czy to ważne?
Przytaknęłam
- Chcę wiedzieć przynajmniej tyle..
- Hate-odparła
- Hate? Dlaczego nienawiść?-zdziwiłam się- Nie pasuje to do ciebie...
- Ponieważ nienawidzę
- Nienawidzisz?
Kiwnęła głową i spojrzała w kierunku okna
- Nienawidzę wszystkich.. świata, ludzi, tego królestwa,królowej i tej wieży...
- Czemu?
- Bo czemu mam kochać to co mnie rani?
Opuściłam tylko głowę
- Więc...
Spojrzałam na nią
- Będziesz moją przyjaciółką?-wyciągnęła do mnie rękę z uśmiechem
Zdziwiłam się jej pytaniem po chwili delikatnie kiwnęłam głową i uśmiechnęłam się lekko.
- Tak...-złapałam ją za dłoń.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz