Dni mijały... Gdy zostawałam sama, Hate pojawiała się tak,że spędzałyśmy ze sobą większość dni.Przywykłam do niej, pytałam ją o wszystko związane ze światem,a ona zawsze odpowiadała w taki sposób,że od razu wszystko rozumiałam.
- Hate...-wyszeptałam zamyślona
- Tak?-spojrzała na mnie
- Czym jest miłość?- spytałam i zerknęłam na nią
- Czemu pytasz?-zdziwiła się
- Ponieważ... Czytałam wiele ksiąg na ten temat i nie rozumiem...
Zastanowiła się chwilę i znów spojrzała na mnie
- Miłość to tylko słowo.. Uczucie niby szczęścia.... Jednak w rzeczywistości uczucie skazujące na klęskę
Pomrugałam oczami
- Jak się zakochujesz... Cierpisz...
- Cierpię? Dlaczego?
- Tak to już zawsze było..
- Rozumiem-spojrzałam smutno w bok
- Nie smuć się... Nie jest ci to potrzebne..
- Jak to?
- Przyjaźń... Nasza przyjaźń jest silniejsza od tego, pamiętaj...
- Przyjaźń?
Uśmiechnęła się lekko
- Lubię cię
- Dziękuję...-uśmiechnęłam się zawstydzona i spojrzałam w górę. "Jednak.. Chciałabym poczuć choć na chwilę to uczucie.. Mimo ryzyka.."-pomyślałam widząc w głowie wizję, przyszłe zdarzenie. Różowowłosą dziewczynę w jasnoróżowej sukni i mężczyznę z brąz włosami w granatowym stroju księcia - " Kocham Cię"- mężczyzna przytulił do siebie dziewczynę.
Zarumieniłam się zawstydzona
- Kocham..-wyszeptałam
- Mizuki?
Ocknęłam się z zamyśleń i pomachałam rękoma
- Nic nic...-zaśmiała się głupio- Miałam tylko znów jakąś głupią wizję..
- Rozumiem..
Kilka dni później zdecydowano,że mam nauczyć się grać na pianinie. Wszystko to było dla mnie jakieś inne, bo zawsze siedziałam w miejscu pozbawionym muzyki i lekcje nigdy takie nie były. Dlatego byłam szczęśliwa, słuchałam uważnie tego co mi mówiono i uczyłam się wszystkiego od podstaw. Po pierwszej lekcji umiałam już mniej więcej gamę z zgodnym ułożeniem palców. Przyznam,że trochę było mi ciężko bo palce jakby nie słuchały plątały się na wszystkie strony. Po dwóch tygodniach umiałam już grać piosenki. Jednego z razów gdy był już wieczór a ja grałam, tak dla siebie Hate jak zwykle już była siedziała na łóżku i spoglądała a mnie
- Czemu to aż tak cię cieszy?-spytała
- Bo to piękne-zawołałam wesoło odrywając dłonie od pianina i spojrzałam na nią
- Piękne?
Kiwnęłam głową i zamknęłam oczy
- Każdy klawisz wytwarza jakąś piękną melodię... Grając przenoszę się w inny świat... świat pełen kolorów... w którym wszędzie słychać śpiew ptaków- otworzyłam oczy i zaśmiałam się- To cudowne
- Inny świat? Więc wolisz tam być niż ze mną?-spojrzała smutno
Pokręciłam głową
- Jesteś moją przyjaciółką... Mimo co...- zastanowiłam się- A ty... czemu nie grasz na żadnym instrumencie?
- Bo to bezsensu... -mruknęła i odwróciła wzrok w bok
- Nie prawda! Ma sens.. Grając przenosisz na instrument swe uczucia...
- To nie ma znaczenia...
- Ja chciałabym usłyszeć twe uczucia...-uśmiechnęłam się lekko
- Nienawidzę... muzyki
- Nienawidzisz?
Przytaknęła tylko
- Czemu
- Bo w tym świecie nie ma i tak znaczenia...
Opuściłam głowę, zerknęła na mnie po chwili obróciła się
- Przyjdę jutro...-powiedziała tylko
- Hate...-szepnęłam.
Następnego dnia.
Już minęło sporo czasu od zajęć a Hate nie pojawiała się dlatego zaczęłam się martwić tym. To nie było do niej podobne. Przez myśl przeszło mi nawet,że mnie znienawidziła. Jednak moje obawy szybko zniknęły bo pojawiła się wieczorem, w dłoni miała czarne kształtne pudelko
- Hate..-powiedziałam i rozpromieniłam się widząc ją
- Wybacz,że czekałaś
Pokręciłam wesoło głową
- Nic się nie stało... Martwiłam się tylko trochę...
- Martwiłaś?
Przytaknęłam
- Bo nie było cię długo..-przyznałam zawstydzona
- Przepraszam więcej to się nie powtórzy-uśmiechnęła się
- Co tam masz?-spytałam wskazując na pudełko
- A to... -spojrzała na nie- Myślałam nad tym co mówiłaś i postanowiłam spróbować...
- Spróbować?
- Wylać swe uczucia na instrument...-otworzyła pudło,a w nim były ciemnobrązowe skrzypce.
- Skrzypce?-szepnęłam widząc je
- Tak-uśmiechnęła się delikatnie
- Skąd je masz?
- Jak to skąd? Ze sklepu...-odparła krótko
- Ale.. Jak nauczysz się grać?
- Ćwiczyłam już...
- Ćwiczyłaś?
Kiwnęła głową
- Przez cały dzień... Chcesz posłuchać?-spytała
- O..Oczywiście...-usiadłam szybko spoglądając na nią wyczekująco.
Nie odpowiedziała więcej przyłożyła skrzypce z pudła wzięła smyczek,który przyłożyła do strun. Zamknęła oczy i ze skupionym wyrazem twarzy zaczęła przejeżdżać smyczkiem po strunach. Wydobyła się z instrumentu przepiękna jak i smutna melodia. Słysząc ją uśmiechnęłam się z gwiazdkami w oczach zachwycona. Melodia była aż tak chwytająca za serce,że aż czułam uczucia Hate. Cierpienie, strach, nienawiść i ostatnie nadzieja... Po chwili przerwała i spojrzała na mnie
- I jak?
Stanęły mi w oczach łzy, które po chwili spłynęły po policzkach
- Piękna...
- Cieszę się...
- Masz prawdziwy talent!
Machnęła ręką
- Nie przesadzaj...
- Nie przesadzam...-zamyśliłam się i znienacka zdecydowałam spytać- A ty.... będziesz kochać?-spytałam niepewnie
Zdziwiła się
- Że co?
Spojrzałam powoli na nią
- Czy postanowisz kiedyś się zakochać?
- Nie-odparła krótko- Już ci mówiłam moje zdanie na ten temat...
- Ale nawet nie próbujesz...
- Nie ma co próbować nie chcę cierpieć...
Odwróciłam wzrok
- Jednak.. Mam jedną zasadę...
- Zasadę?
- Co do miłości...
Pomrugałam oczami zdziwiona i znów na nią spojrzałam.
- Nie ważne...
- Powiedz..proszę-poprosiłam
- Zakochać się nie czując...-powiedziała po chwili milczenia
- Zakochać się.. nie czując?-zdziwiłam się -Nie rozumiem...
- Jakbym miała się zakochać to nie angażując się... nie pokazywać tych uczuć... kochać z ukrycia... tak by nie cierpieć...
- To smutne...-spuściłam głowę
- Skądże... -uśmiechnęła się
- A jeśli ta druga osoba by cię pokochała?
Wzruszyła na to ramionami
- To jej problem... ja się nie angażuję...
- "Myślałam,że jesteśmy do siebie podobne... ale "-spojrzałam w niebo-"różnimy się w kwestii zakochania... nie mam zasad... chcę czuć tak jak w książkach ..."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz