niedziela, 25 września 2016

Epizod 7 : "Sny"

Od opowiadanych wydarzeń minęło 10 lat, przez które na królestwie wiele się zmieniło, a natomiast.
Królowa urodziła dwie córki, Nozomi i Takare, z czego ta druga zmarła na ciężką chorobę gdy miała 5 lat, a rok później król Tojiru , mąż Reitunity został zabity. Królowa i królestwo pogrążyło się w rozpaczy.
A u mnie? Nic się nie zmieniło... Wciąż żyłam w wieży, i tak jak zawsze miewałam różnorakie lekcje, dostawałam obiady i kolacje, codziennie odwiedzana byłam przez Hate, moją jedyną przyjaciółkę. Królowa bardzo rzadko przychodziła po śmierci króla, a o Baalu i Anubisie nic nie słyszałam od czasu porwania.
Wracając do momentów, które chcę opowiedzieć...  Więc mam już tu 16 lat, i bardzo rzadko już rozmyślam o życiu poza wieżą, przywykłam, że tak ma być... Na szczęście jest ciągle Hate, która często wybija mi tę "normalność" z głowy. Moje włosy są bardzo długie, lekko falowane, ale nie ma co się dziwić skoro nigdy nie były ścinane.
W momencie, którym zaczyna się ciąg dalszy jest noc, a ja śpię dość niespokojnie.
* * * * * *
W śnie.
Śniło mi się, że jestem w wieży, tam również spałam.
Przez okno wpadały światła latarni palących się przed wieżą, a przez to, że okno było otwarte czuć było nocny wiaterek, który uwielbiałam.
- Mizuki... - usłyszałam przez sen delikatny kobiecy głos, ale nie budziłam się i dlatego też usłyszałam znów: - Mizuki...
Otworzyłam powoli oczy
- Słyszałam jakby... Ktoś mnie wołał... - wyszeptałam
- Mizuki
Spojrzałam w kierunku dobiegającego głosu, i ujrzałam tam postać z pięknymi srebrzystymi skrzydłami i długimi brąz włosami, niestety twarzy nie widziałam, ale nie potrzebowałam tego by stwierdzić, że to był anioł.
- Anioł... - wykrztusiłam.
Wyciągnęła nagle w moją stronę dłoń
- Chodź..
- Iść? - zdziwiłam się - Gdzie?
- Daleko stąd...  Daleko od tej wieży...
- Ale... - cofnęłam się ze spuszczoną głową - Nie mam gdzie.
- Chodź - powtórzyła
Nagle obok niej pojawiła się Hate, jej włosy były tak jak moje bardzo długie, jednak splecione w warkocze, przypominały mi łańcuchy.
- Hate...
Ona również wyciągnęła w moim kierunku dłoń
- Chodź... - powiedziała
- Hate?
- Chodź i bądź ze mną na zawsze...
- Chodź i bądź po prostu szczęśliwa.. - rzekł anioł wciąż wyciągał rękę do mnie.
Spoglądałam na ich dłonie i delikatnie już wyciągnęłam moją w ich kierunku gdy po chwili opuściłam ją i spuściłam głowę. Spłynęły mi łzy
- J-Ja... Nie umiem wybrać między wami... Ja nie chcę tego zrobić... - zasłoniłam oczy dłońmi i płakałam gdy ujrzałam, że wciąż czekają.
I wtedy obudziłam się, i spojrzałam na sufit.
- Co za dziwny sen.. - szepnęłam.
Był już dawno dzień, na dworze słychać było już rozmowy ludzi, śpiew ptaków i inne przeróżne dźwięki.
- Zaspałam.. - szepnęłam i przetarłam oczy dłońmi po czym wstałam powoli, podeszłam do okna i wyjrzałam przez nie.
Na zewnątrz ujrzałam 10 letnią dziewczynkę z lokowanymi różowymi włosami, z wizji i przyglądania się jej prawie każdego dnia zrozumiałam, że to Nozomi, córka królowej Reitunity.
Gdy ją obserwowałam wyobrażałam sobie zawsze życie jakie ja sama bym miała, gdyby nie wieża. Biegała radośnie po różanym ogrodzie. Zaśmiałam się wesoło gdy zaczęła gonić wróbelka, nagle przypomniałam sobie sen.
- Hate i Anioł? - szepnęłam - Dlaczego takie coś mi się przyśniło? I kim dokładnie była ta postać? - mówiłam sama do siebie.
- Co ci się śniło? - za mną pojawiła się niespodziewanie Hate.
Spojrzałam na nią szybko
- Hate! - zawołałam lekko speszona, jednak uspokoiłam się po chwili - Dziwaczne rzeczy.. Jak zwykle..
- Aha, rozumiem - odparła tylko i usiadła na moim łóżku.
- Hate... - wyszeptałam spoglądając na moją dłoń, którą trzymałam na parapecie
- Tak? - spojrzała na mnie
- Ile czasu... Jeszcze ze mną spędzisz?
- Co? - zdziwiła się.
- Wiesz... Ty jesteś wolna, ja nie i nie chcę cię trzymać przy sobie na siłę...
Podeszła do mnie i poczochrała mnie po głowie
- Głuptas - mruknęła
- Mówię poważnie! Nie chcę byś cierpiała z mojej winy! Za to, że tu jesteś! - zawołałam poważnie ze łzami.
- Nie żałuję i nie będę żałować mej decyzji...
- Hate...
- Zawsze będę z tobą
Przytuliłam ją mocno z płynącymi łzami
- Dziękuję!
- Jednak mimo wszystko... - odezwała się nagle
Podniosłam na nią wzrok.
- Tak?
- Musimy stąd odejść..
- Jak? Są straże i nawet nie mam gdzie...
- Zawsze ci to mówię... Wszędzie! Znajdzie się jakiś sposób. Tej starej baby nawet nie obchodzi twój los, prawie w ogóle już tu nie przychodzi! Kiedy niby była tu ostatnim razem?!
Milczałam
- Kiedy?!
- Nie wiem... Zgubiłam się w liczeniu...
- Właśnie! Jej nigdy nie obchodziłaś! To ona cię tu wpakowała! To już 16 lat!
Kucnęłam na ziemi i rozpłakałam się.
- Wiem, Hate! Wiem...
Kucnęła przy mnie i położyła swą dłoń na mym ramieniu
- Wybacz, że krzyczałam ale... Nienawidzę jej...
Milczałam, a ona przytuliła mnie.
- Baal i Anubis - wyszeptałam nagle.
- Co znów z nimi?
- Pewnie również jej nienawidzą....
- Widzisz nie tylko ja! - zawołała poważnie
- Mnie pewnie też... - powiedziałam cicho
- I co z tego? To ich sprawa
Milczałam. Tak na prawdę mimo wszystko chciałabym go zobaczyć i przeprosić, jednak pewnie gdy mnie tylko ujrzy... Wścieknie się... - pomyślałam.
Kilka godzin później, po skończonej nauce i obiedzie usiadłam na łóżku a przy mnie pojawiła się Hate, która zaczęła grać na skrzypcach.
- Hate?
- Widzę, że jesteś zmęczona... Odpocznij, będę cię pilnować..
Spojrzałam na nią mrugając oczami i uśmiechnęłam się
- Dziękuję... W sumie i tak nie mam co robić... - wyszeptałam i położyłam się wygodnie, po niedługiej chwili byłam już w krainie snu.
A w nim ujrzałam kryształowy pałac i Reitunity, była młodsza niż w rzeczywistości, naprzeciw niej stała kobieta z długimi w kolorze złota lokowanymi włosami, jej twarzy nie widziałam wyraźnie, jednak widziałam płynące po jej policzkach łzy.
- Nie wybaczę ci Reitunity! Nigdy ci nie wybaczę tego co zrobiłaś! - krzyknęła, w jej głosie wyczułam wiele nienawiści i żalu do królowej. Trochę to było dla mnie dziwne ale jej głos wydał mi się znajomy.
- Wybacz... Nieważne kim jesteś, jednak muszę przestrzegać prawa - odpowiedziała tylko Reitunity.
- Prawo, prawo... Zawsze zasłaniasz się nim! Ważne jest to co jest tu - wskazała na serce - A nie na papierze! Nawet serce jest symbolem naszego królestwo a ty i matka... - zatrzymała się, spłynęło jej więcej łez - Po prostu jesteście potworami!!!
Wszystko znikło, ale pojawiło się zdarzenie. Ta sama kobieta, jej włosy sięgały ledwie do szyi, stała przy ścianie w wieży, w której teraz ja mieszkam, w rękach trzymała niemowlę, przed nią stała Reitunity.
- Nie dotykaj go - zasłoniła dziecko swym ciałem.
Jednak królowa podeszła do niej z poważnym wyrazem twarzy, kobieta coraz to bardziej zasłaniała dziecko.
- Nie krzywdź jej! Nie krzywdź mojej córki!!! - krzyknęła ze łzami i z chłodnym spojrzeniem.
Dziecko poruszyło się delikatnie i ujrzałam jego twarz, była dla mnie bardzo znajoma, jednak nie wiedziałam kto to. W tej samej chwili sen skończył się a ja obudziłam się oddychając szybko z przerażenia.
- Mizuki? - zmartwiła się Hate i usiadła przy mnie - Miałaś jakiś koszmar?
- T-To nie był koszmar... - ścisnęłam dłonie w pięści, spłynęły mi łzy
- Wizja?
Przytaknęłam i spojrzałam w kierunku miejsca ze snu gdzie stała kobieta ze snu.
- Widziałam kawałek przeszłości... Jednak nie wiem kim były pewne postacie w nim...
- Rozumiem...
- Hate - zerknęłam w dal
- Tak?
- Pomożesz mi stąd wyjść?
- Co? - zdziwiła się
- Chcę stąd odejść... I dowiedzieć się kim jestem, czuję że... Czuję, że ta wizja miała wiele wspólnego z moją przeszłością... - powiedziałam poważnie.
Kiwnęła głową
- Dobrze wiesz, że zawsze jestem z tobą...
Uśmiechnęłam się i odwróciłam wzrok w kierunku okna
- Będę wolna i znajdę korzenie... Już wkrótce - szepnęłam

środa, 29 czerwca 2016

Epizod 6 : " Po prostu... Hate"

Część opowiadana z punktu widzenia Hate.
----------------------
Kryształowe Królestwo... Miejsce gdzie ludzie żyją w szczęściu i harmonii... Nie grozi tu nikomu samotność i smutek... Raj!
Wybaczcie... To wszystko bzdury..
Ta piękna kraina jest od podstaw wypełniona złem... Złem i nienawiścią. Nikt nie wie jakie mroczne sekrety przed światem chowa niby wielkoduszna królowa...  Ludzie nie wiedzą, że w murach pięknej kryształowej wierzy tkwi więziona dziewczyna... Skazana od urodzin na samotność, ból i nienawiść...
Mizuki... Tak się zwie... A ja narodziłam się by trwać przy niej dniami i nocami... Trzymam w sobie wszystkie negatywne uczucia, które płyną w Mizuki... Narodziłam się tylko dla niej, dlatego nie opuszczę jej mimo wszystko...
Pojawiłam się przy niej, dzień po tym jak powróciła od demonów. Leżała na swym łóżku głową w poduszce i płakała. Czułam jej żal i nienawiść do królowej.
- Mizuki.... - szepnęłam.
- Choć tak bardzo próbuję o nich nie myśleć... Nie potrafię.. -  wykrztusiła łamiącym się głosem.
Spoglądałam na nią. Nie rozumiałam  jej, tak jak zazwyczaj. Cóż dla mnie nic nie ma znaczenia, ona jest po prostu mą przeciwnością. Podeszłam bliżej i usiadłam przy niej.
- Musisz stąd uciec
Spojrzała wtedy na mnie ze łzami i opuściła głowę
- Nie mam nawet dokąd... Nie mam domu jak ty...
Ja też go nie mam - pomyślałam tylko. Mimo, że niezbyt to lubiłam przytuliłam ją.
- Hate...
- Martwię się o ciebie...
- Przepraszam..
- To wszystko wina tej królowej... Nienawidzę jej...
Nie odpowiedziała na to spojrzała w bok
- Muszę przyzwyczaić się do tego, że spędzę tu całe życie...
W tym momencie poczułam w sobie narastającą nienawiść, odsunęłam się od niej.
- Nie pozwolę na to!
- Hate!
- Nie pozwolę byś była jak niewolnik!
Fakt nie byłam dobrą osobą.. Jednak nie chciałam by właśnie ona, osoba przez którą tu jestem była poniewierana całe życie... Chciałam by walczyła o siebie skoro miałam ją zawsze znosić.
- To co mam niby robić?
- Uciec! - wrzasnęłam z żyłką
- Dokąd?
- Gdziekolwiek..  Nawet pod most... Już tam lepiej sobie poradzisz...
Westchnęła.
- Najważniejsze, że byłabyś wolna!
- Wolna... - wyszeptała i uśmiechnęła się smutno - Wiesz... Wspaniale się czułam u nich..
- He? - przechyliłam głowę w bok - U nich? Mówisz o tych demonach?
Przytaknęła
- Czułam się bezpiecznie...
- Możesz do nich odejść - powiedziałam bez namysłu. Co ja mówię? Jeśli odejdzie nie będzie już tylko moja - pomyślałam wkurzona
- Odejść? - zerknęła w bok po chwili pokręciła głową - Nie, pewnie mnie nienawidzą... Przez to co się stało...
Odetchnęłam z ulgą. Ona nawet nie zauważyła tego, wpatrywała się w dal swym zamyślonym wzrokiem.
- Mizuki? Co się tam jeszcze zdarzyło?
- Ja... Poczułam takie ciepłe uczucie gdy z nim rozmawiałam...
- Z nim? Ciepłe uczucie? - Otworzyłam szeroko oczy
- Nie wiem co to... Zresztą nieważne... Nienawidzi mnie...
Ruszyłam do okna
- Pójdę już... Wrócę jutro.
- Dobrze...
Obróciłam się ostatni raz w jej stronę i lekko uśmiechnęłam. Po chwili zniknęłam.
Pojawiłam się na polanie poza granicami zamku, z widokiem na morze. Za horyzontu widać było ziemię.
- Zakochała się - burknęłam i kopnęłam ze złości kamień. - Cholera... Mimo, że tyle jej mówiłam! - kopałam inne gotując się ze złości po chwili ochłonęłam. - Ale chyba nie zorientowała się - uśmiechnęłam się sama do siebie - Cóż to dzieciak... - przede mną pojawiły się skrzypce.
W jedną rękę wzięłam je i przyłożyłam do szyi, w drugiej ręce pojawił się smyczek. Po chwili zaczęłam grać na nich jedną z melodii, których się nauczyłam. Na prawdę to polubiłam.
Nagle poczułam za mną mroczną aurę obróciłam się szybko w tamtym kierunku z chłodnym spojrzeniem a tam ujrzałam chłopca, demona. Miał czarne włosy sięgające za szyję i czerwone oczy. Spoglądał na mnie ze złośliwym uśmiechem.
- Usłyszałem tę melodię i musiałem zobaczyć co to... Nie spodziewałem się, że cię tu spotkam... - podszedł bliżej
- My się znamy? - spytałam zdziwiona
- Ojj już się nie pamięta.... - w jego dłoni pojawił się miecz - Przez ciebie mój ojciec nie żyje...
- Twój ojciec? Co? - popatrzyłam poirytowana.
- Giń! - zaatakował mnie szybko
W moich dłoniach zamiast skrzypiec pojawił się miecz zatrzymałam jego atak
- Nie wiem o czym gadasz ! - wrzasnęłam wkurzona - Ale w tym przypadku jestem niewinna
- Oj Mizuki... Nie kręć gdybyś się u nas nie pojawiła to by żył...
- Mizuki? - zdziwiłam się - Nie jestem Mizuki...
Przyjrzał mi się i zdziwiony schował miecz
- Aj  pomyliłem kobiety... Podobne jak dwie krople wody
- Jakiś idiota...
- No.. No.. ale ta jest jakoś bardziej...
Kopnęłam go w krok, tak że padł. Usiadłam na nim
- ZBOK!
- Ah! Słodka!
Znowu go kopnęłam
- Piękna!
- Tracę energię na ciebie... - mruknęłam zeszłam z niego i ruszyłam
- To kim jesteś... Jesteś tak podobna... Tyle że... mroczna aura?
Spojrzałam na niego bez uczuć
- Hm... Interesujące...  Jesteś jej siostrą?
- Tak jakby...
- Jestem Anubis, a ty?
- A po co ci to?
- No wiesz... Jak zabiję ją to cię pocieszę...
Przyłożyłam mu miecz do szyi
- Nie zbliżaj się do niej!
- Oho?
- Bo pożałujesz....
- Nie boję się - zniknął, a gdy się pojawił stał za mną. Polizał mnie po uchu.
Zadrżałam z obrzydzenia i kopnęłam go odrzucając
- Spadaj!
Wyśmiał mnie
- Mówię ostatni raz... Zostaw Mizuki.. Nie jest niczemu winna!
- Robię co chcę... - zaśmiał się i przytulił mnie - Również mogę sprawić, że będziesz moja
- A fuj... - skrzywiłam się - Weź przestań.. Słabo mi...
- Słabo? Z miłości?
- Z mdłości od twojego głupiego gadania...
- Jesteś nieuprzejma...
- A czegoś się spodziewał? Zaczepiasz mnie, walczysz a na koniec obściskujesz...
Machnął ręką
- I na co ja to mówię... - mruknęłam.
- Zależy ci na Mizuki? - spytał nagle
- Oczywiście... - odpowiedziałam bez namysłu.
- Więc niech zostanie gdzie jest i się wychyla.. Bo inaczej na pewno skorzystam z okazji...
Milczałam
- Mówię to tylko dlatego, że cię nawet lubię i ostrzegam jak coś...
- Lubisz? - zerknęłam z grymasem
- Gdybym nie lubił nie mówiłbym nic takiego... - dotknął mnie po włosach. Nagle pocałował w policzek.
Zdziwiona tym nawet nie zdążyłam zareagować gdyż szybko się odsunął i ruszył
- Nawet smaczek masz słodki...
- I-Idiota! - krzyknęłam za nim zbulwersowana.
- Zobaczymy się... Już wkrótce - zniknął.
Spoglądałam w miejsce gdzie stał
- Mizuki.... Ochronię ją - powiedziałam poważnie zwijając rękę w pięść... - Jest tylko moja... i tylko moja...
Ukucnęłam na ziemi zaszokowana mymi słowami.
- Ochronię? Moja? Co ja plotę… - wykrztusiłam i złapałam się za głowę zdenerwowana - Ja... Kocham? - wyszeptałam, kładąc dłoń na klatce piersiowej z szeroko otwartymi oczami - Ja kocham ją i.. i nienawidzę... - po mych policzkach spłynęły łzy. Nagle przypomniało mi się jak Anubis spytał o moje imię, dotknęłam policzka - Po prostu... Hate...

niedziela, 27 marca 2016

Epizod 5:" Moje szczęście, nieszczęściem innych..."

Byłam w jakiejś nieznanej mi przestrzeni. Szłam ciągle niby do przodu, jednak w rzeczywistości droga,którą szłam na miała końca ani początku i ciągle byłam w tym samym miejscu. Nagle w oddali dostrzegłam ogród, uśmiechnęłam się lekko i zaczęłam prędko biec w jego kierunku, jednak potknęłam się i przewróciłam na ziemię. W tym momencie pode mną otworzyła się dziura,która zaczęła mnie wchłaniać. Przeraziłam się zaczęłam krzyczeć wzywając pomocy, przede mną stanęła Reitunity...
- Królowo...- spojrzałam na nią ze łzami - Pomóż mi...
Nie reagowała jednak,stała odwrócona do mnie plecami
- Królowo...
- Pfff...-ruszyła
- Królowo!!!- wchłonęło mnie całkowicie. Wtedy otworzyłam oczy, leżałam w jakimś łóżku,które znajdowało się w ogromnej komnacie - Więc to jednak sen...- szepnęłam i odetchnęłam.
- Co ci się śniło?-usłyszałam głos z drugiego końca sali. Dopiero teraz ujrzałam tam stojącego Baala,przyglądał mi się.
- Baal... - szepnęłam - Co ja tutaj robię?
- Straciłaś przytomność...- odparł tylko
Pomrugałam oczami i odruchowo złapałam się za głowę, poczułam wtedy,że moje czoło było dość ciepłe
- Jeszcze nie wyzdrowiałam...- powiedziałam cicho do siebie. - Więc to nie był sen,że tu trafiłam...
Podszedł powoli do mnie
- Dlaczego sądziłabyś,że to sen? Zostałaś porwana..
- Sny bywają różne...- odpowiedziałam - Tym bardziej moje... Często w nich zawarte są wizje.
- Wizje?
Kiwnęłam głową
- Nie wiesz,że widzę przeszłość i przyszłość?
- Nie no wiem... - mruknął i spojrzał na mnie z grymasem - Jakie są te twoje wizje?
- A co cię to?
- Pytam grzecznie więc powinnaś powiedzieć...
- A ja zrobię ci na złość i nie powiem - pokazałam język.
Na jego czole pojawiła się żyłka
- Jesteś tu więziona i jeszcze mi podskakujesz...
- Nie czuję się jak w więzieniu
- Wiesz...- uśmiechnął się - Gdybym ja tu rządził już dawno skazałbym cię na tortury lub...
- Co za tyran-westchnęłam - Nawet nie chcę wiedzieć co się kryje pod tym" lub"...
- Lub... Byłabyś moją niewolnicą
- Niewolnicą? Nie za młody jesteś na takie słowa?
- Skądże...- odparł wesoło - Byś robiła wszystko co ci karzę - zaśmiał się
- Eh...Nie chce wiedzieć co trzymasz w tej głowie - usiadłam.
Usiadł przy mnie
- Ludzie są dziwni - mruknął
- Demon się znalazł - powiedziałam nawet nie patrząc na niego
- Więc powiesz mi? Mówię poważnie...
- Wykorzystasz to przeciw mnie
Pokręcił głową
- A jeśli to zrobisz to będziesz moim niewolnikiem - spojrzałam na niego poważnie.
- O..Ok - odwrócił wzrok.
- Rożne.. Od radosnych do smutnych... Pojawiają się nagle, ja nawet nie wiem czego się spodziewać...
- A najczęściej?
- Częściej wiążą się  z czymś przykrym - westchnęłam - niby mam ten dar..ale nie mogę ujrzeć tego czego chcę...
- A ja myślałem,że wręcz przeciwnie... znasz wszystkie losy...
- Nie ma tak dobrze - odparłam - Nawet nie znam moich losów a co powiedzieć o losach kogoś...
- Twoich?
- Nie wiem kim jestem i jak znalazłam się w królestwie... Ale od zawsze miałam ten dar za co zostałam w wieży...
- Królowa cię przygarnęła?
Przytaknęłam.
- Znalazła mnie w jakiś ruinach... I postanowiła,że... że...- opuściłam głowę
- Chcesz tam wrócić? - spytał cicho
Zdziwiona podniosłam na niego wzrok
- No bo...- spojrzał w bok przegryzając wargę -  Możesz wybrać teraz.. Czy chcesz wrócić czy...
- Czy?
- Zostać tu - wymamrotał
- Zo.. zostać tu? - zatkało mnie
Kiwnął głową i spojrzał na mnie.
- Ja...
Nagle drzwi od komnaty otworzyły się. Wszedł do środka młody chłopiec z czarnymi długimi włosami i czerwonymi oczami oraz spiczastymi uszami. Na sobie miał czarny strój.
- Cześć siostrzyczko! - zawołał wesoło do mnie.
- Si.. Siostrzyczko? - wykrztusiłam mrugając oczami
- Anubis...- Baal spojrzał na niego kontem oka. - Czego tutaj szukasz?
- Tatuś wspominał o gościu... Też chciałem zobaczyć co zainteresowało mojego braciszka,że przepadł...
- E..no..e..-nie wiedziałam co powiedzieć.
- To mój starszy brat Anubis..- mruknął pod nosem Baal
- Dość słodka! - uśmiechnął się wciąż mi się przyglądając.
- Cz..czemu tak na mnie patrzysz..? - spytałam
- Zastanawiam się czy mój braciszek się tobą podzieli ze mną...
- Podzieli? - przechyliłam głowę w bok nie rozumiejąc.
- Idioto! Zamknij się - zawołał z żyłką Baal
- To znaczy nie? Jesteś nieuprzejmy... Ja się z tobą bym podzielił...
- Kretyn...- złapał się za głowę - Myślisz tylko o jednym...
- Tak..tak...wiem - przytulił mnie nagle z uśmiechem
- Eeeee.....
- Cieplutka....- wyszeptał
- P..Przestań..- wykrztusiłam zakłopotana.
- Co mam przestać?
- Eeeee....
Baal odsunął go ode mnie z grymasem
- Ogarnij się... To nie jest normalne nawet jak na ciebie...
- Bo niecodziennie jest tu człowiek...
- To sobie znajdź...
- Ojj braciszku.... jesteś taki głupi...
- Nie jestem głupi...
Spojrzał na mnie i pokręcił głową
- Nie gustuję w takich...
Spoglądałam na niego nic nie rozumiejąc.
- No to sobie idź...
- A może masz koleżankę -uśmiechnął się z gwiazdkami w oczach.
- Idź już...- Baal zaczął go już wypychać.
- Czeeekaj! Jeszcze nie skończyłem!
Jednak to było na nic. Obydwoje zniknęli za drzwiami,a później jedynie słyszałam odgłosy uderzeń. Patrzyłam na drzwi zdezorientowana po chwili położyłam się na łóżku.
- Tak to jest mieć rodzeństwo? -wyszeptałam sama do siebie i spojrzałam na sufit - Jest tu zupełnie inaczej niż myślałam... Demony wyobrażałam sobie jako postacie bez uczuć jednak... -uśmiechnęłam się lekko- To nie była prawda...- po chwili westchnęłam cicho- ja? zostać tu?
Leżałam tak przez dłuższą chwilę zamyślona,aż w pewnym momencie drzwi od komnaty się otworzyły. Stał w nich ten sam demon co mnie porwał, ojciec Baala i Anubisa. Usiadłam szybko na łóżku
- Już lepiej się czujesz?-spytał
- C..chyba tak...-odpowiedziałam i spojrzałam na niego zdziwiona- Martwisz się?
- Skądże-mruknął- Nie chce by cię wykończyła choroba... Bo to moje zadanie...
Westchnęłam.
- Nie wiedziałam,że demony są takie... Zawsze mówiono mi,że to zło...
- Tak samo sądzą demony o ludziach... Jednak są różne demony... Demony złe,które nic nie czują i demony złe co coś czują... Oraz dobre demony,ale ta rasa wygasa...
Pomrugałam oczami
- Czemu nie jesteście dobrzy?-spytałam
- Bo będąc tacy bylibyśmy słabi... Trzeba ukazywać moc w dzisiejszych czasach aby przetrwać..
Spojrzałam w bok
- Nie zrozumiesz tego.. Jesteś za młoda...
- Bardzo bym chciała..
- Zostaniesz tu... Tak?
- Ja.. nie wiem... zawsze mieszkałam w wieży... Nie mogłam decydować...
- Jesteś więźniem..
- Wiem... Ale...
Zerknął na mnie
- Zastanów się..
Przytaknęłam niepewnie. Ruszył w kierunku wyjścia i odwrócił wzrok jeszcze raz na mnie
- Odmieniłabyś nasze życie gdybyś tu została...
Zdziwiłam się
- Nie rozumiem...
Uśmiechnął się lekko
- Zrozumiesz gdy będziesz starsza...
Miał już wyjść gdy nagle rozeszły się wybuchy
- C..co to?-szepnęłam zmartwiona
- Atak-odparł i wybiegł prędko
- Atak?-wstałam z łóżka i nie myśląc długo wyszłam z komnaty i pobiegłam w kierunku wybuchów.
Dobiegłam do sali tronowej, a w niej ujrzałam Demona oraz po przeciwnej stronie Queen Reitunity.
- K..Królowa?-wyszeptałam zdziwiona
- Proszę proszę proszę... Kogo tutaj widzę...Wielka Królowa Reitunity w moim zamku...
- Jestem tu po Mizuki-odparła poważnie po chwili zauważyła mnie- Mizuki!
- Po co ci to dziecko? Dalej chcesz ją dręczyć?
- Chcę ją chronić...-odparł
- Chronić?-roześmiał się - Zabawna jesteś...To dziecko boi się przez ciebie własnego cienia... uważa siebie za zło i winną wszelkiego zła...
Spojrzałam smutno w bok
- Mizuki-powiedziała cicho spoglądając na mnie,odwróciła wzrok i spojrzała na demona- Ty ranisz ją tymi słowami!!
- Ja? Tutaj z nami...Dostała chwili spokoju... Poznała pierwsze dzieci...
- Nic nie wiesz!
- Wiem... Że ja swych dzieci tak nie traktuję..-zerknął na nią kontem oka- Zwyczajnie.. Nienawidzisz jej,prawda?
Zraniło mnie słysząc to
- Nienawidzę?
- Widać to gołym okiem... Twa niechęć do tego dziecka... Robisz to bo musisz... Bo jesteś królową...
- Nie prawda!!
- O... Zaprzeczasz?
- To nie jest prawdą!
- Kłamczucha... Nie udawaj przed tym dzieckiem...  Już wystarczająco nacierpiało z twej winy...
- Może tak wyglądać, jednak na prawdę się o nią troszczę..
- Troszczysz się? A może jest owocem jakiegoś grzechu? W ludzie macie swoje prawa i przesądy co do tego i zaraz darzycie kogoś niechęcią tak jak demony.
Milczała.
- Więc coś jest na rzeczy,co?
- Nie! Demony to potwory!
- Widzisz... Przesąd..
- Rzeczywistość...-odparła  z chłodem
- Nie prawda!-zawołałam nagle,a raczej wymskło mi się- Demony też czują!! Wiem, byłam tu dość krótko jednak.. Ich uczucia...-przypomniały mi się chwile spędzone z Baalem, Anubisem oraz ich ojcem.Uśmiechnęłam się na moment- Wiem,że były prawdziwe...
- Omamili cię... Zaczarowali..
- Baal powiedział mi,że mogę podjąć decyzję... Pierwszą w życiu sama mogę coś powiedzieć... Dlatego... Ja zostaję tu...
W tym momencie do sali wszedł Baal z Anubisem
- Mizuki...-wyszeptał
Spojrzałam na niego i łagodnie się uśmiechnęłam.
- O..Oszalałaś.. To nasi wrogowie!
- I wspaniała rodzina-odparłam z poważnym wyrazem twarzy.
- Nie... Nie pozwolę na to! Nie pozwolę byś była taka!
- A jaka mam być?! Milcząca i zamknięta cała życie w wieży?
- Widzisz? To dziecko nienawidzi życia w twym królestwie
- To przez ciebie!-zawołała
- Odejdź stąd... Nic tu po tobie...
- Nie odejdę bez Mizuki...
- Uparta.. Jak osioł-w jego dłoni pojawił się miecz
W tej samej chwili w dłoni Reitunity pojawiła się pałeczka z kryształem marzeń.
- Zabiorę Mizuki ze sobą i zaczniemy wszystko od nowa...
- O.. Od nowa w wieży...
- Nic nie wiesz.!-pałeczka z kryształem zmieniła się w miecz, zaatakowała go szybko. Zatrzymał jej miecz swoim.
- Pokonam cię królowo... W końcu...
Spoglądałam zmartwiona. Mimo wszystko nie chciałam by ktokolwiek  z nich ucierpiał.
- Nie bój się, wielka pani... Boleć nie będzie, jedynie jedno draśnięcie i po wszystkim...
- Nie poddam się...
Nagle odepchnął ją mocą,że przywaliła jedną ze ścian. Krzyknęła z bólu, a ja patrzyłam jedynie na to przerażona.Nagle ujrzałam wizję. A w niej dwa niemowla, obie dziewczynki. Jedną z różowymi włosami,a drugą z żółtymi. Leżały w kołysce gdy nagle podeszła do nich Reiturnity z jej mężem, Tojiru. Uśmiechnęli się gdy je ujrzeli.Dziewczynki wesoło pomachały w ich kierunku rączkami.
- Nozomi... Tsubasa...-wyszeptałam cicho i pomrugałam oczami.
Reitunity została przyparta do ściany, demon chwycił za miecz
- Twoje ostatnie słowa....
Milczała. Przestraszyłam się widząc to, odruchowo spojrzałam na jej brzuch i wtedy poczułam to. Nawet sama nie wiedziałam skąd to się wzięło, ale rozumiałam co to znaczy.
- Nie! Przestań!!-zawołałam
- Co?-zerknął na mnie kontem oka.
- Mizuki?
- Nie rób tego!
- Dlaczego? Przecież tak wiele zła ci wyczyniła! Więc po co jej jeszcze bronisz!
- Bo...-ścisnęłam ręce w pięść- Ona spodziewa się dziecka..
Zatkało go
- Dziecko?-wyszeptała zaskoczona.
- I..I co? Będziesz jej bronić z tego powodu?
- Wyczyniła wiele zła,ale...-spoglądałam poważnie- Chcesz mieć na swych dłoniach krew niewinnej osóbki?-mój wzrok stał się smutny
Myślał patrząc w bok.
- Dziecko nie jest niczemu winne! Więc proszę.. Nie rób z siebie potwora...Nie jesteś taki..
- Dziewczynko...-obrócił się w moją stronę- Na prawdę aż tak we mnie wierzysz? W demona?
- Każdy coś czuje...
Uśmiechnął się łagodnie. Nagle czar trzymający królową puścił ją.
- Idź.. dziś daruję ci życie...
Jednak kryształowy miecz zaświecił i jego magiczna moc odrzuciła demona do ściany, z wystającymi długimi i ostrymi kamieniami. Przebiły go na wylot, wykaszlał krew.
- Tato!-zawołał Anubis i Baal.Podbiegli do niego
Przeraziłam się tym widokiem, upadłam na kolana.
- Nie!
- N..Nie zbliżajcie się...-wykrztusił. Nagle jego oczy zaświeciły na czerwono, momentalnie odbiegł od ściany, tym wychodząc z "kolców"  i stanął przed Reitunity.- Ty suko! Ja ci darowałem życie a ty....-skierował ostrze miecza w nią, jednak ona odruchowo zatrzymała jego miecz, niszcząc go. A tym samym wbiła miecz w jego serce.Krzyknął z bólu i zakrwawiony upadł na ziemię.
- Ja... N..Nie chciałam- Reitunity cofnęła się.
- Tato!!-przerażony Anubis i Baal usiedli przy nim.
Spojrzał na nich słabo
- Tato...-spłynęły łzy Baalowi
- Prze... Przepraszam was...
- N..Nie mów tego- powiedział smutno Anubis i zaczął go leczyć- Zaraz wyzdrowiejesz...
Jednak jego rana nie znikała.
- Nie...
- Bądźcie silni..-wyszeptał- Nigdy się nie poddawajcie....-nagle zamknął oczy.
- Tato!
Baal potrząsnął nim z płynącymi łzami,ale on nie reagował już.
- Baal...-spoglądałam na niego ze łzami.
Nie reagował siedział razem z Anubisem ze spuszczonymi głowami i tulili ciało swego ojca.
- Mizuki...- Reitunity stanęła za mną
Spojrzałam na nią powoli
- Musimy wracać...
- Ale...
- To nie jest miejsce dla człowieka... a poza tym wątpię,że będą chcieli cię tu dalej.
Spuściłam głowę,po chwili podniosłam  wzrok na Baala.
- Baal...
Nagle Reitunity złapała mnie i zniknęłyśmy. Pojawiłyśmy się wewnątrz wieży wtedy królowa puściła mnie a ja upadłam na kolana ze łzami.
- Czemu?
- To nasi wrogowie..-odparła.
Łzy spłynęły mi po policzkach.
- Tak będzie lepiej...-ustała przy drzwiach- To co mówiłaś o tym dziecku... to prawda?
Kiwnęłam powoli głową.
- Widziałam to.. A po wizji poczułam...
- Rozumiem...-uśmiechnęła się sama do siebie
Spojrzałam smutno na ziemię.
- Mizuki... Zapomnij o tym...
- Zapomnieć?
- To było niepotrzebne zdarzenie... Będziesz cierpieć wspominając...
- Ja....
- Zapomnij...-otworzyła drzwi i wyszła.
Spoglądałam smutno w miejsce gdzie stała
- Nie zapomnę... Nigdy...
W pewnej chwili pojawiła się Hate,która przytuliła mnie od razu
- Hate...
- Mizuki! Gdzie ty byłaś?!
- Ja...
- Tak bardzo się martwiłam o ciebie...
- Przepraszam...
- Co się z tobą działo?!
- Ja... -uśmiechnęłam się smutno- Poznałam wspaniałe osoby...

czwartek, 14 stycznia 2016

Epizod 4:" Porwanie"

Zawsze gdy przybywałam w wieży to chciałam by czas płynął jak najprędzej... Jednak bywają w życiu chwilę,które pozostają ciągle w pamięci i chce się je trzymać w dłoniach jak najdłużej...  Chwila o której mówię zdarzyła się gdy miałam jeszcze 6 lat... Jednak po kolei.
Tego dnia gdy się już obudziłam nie czułam się najlepiej moja twarz była cała czerwona i kręciło mi się  w głowie. Jednak nie było nikogo w pobliżu komu mogłabym o tym powiedzieć. Wyszłam spod pościeli, jednak zrobiło mi się okropnie zimno, cała się trzęsąc pomaszerowałam chwiejąc się na nogach do drzwi, gdy byłam przed nimi upadłam słabo na kolana
- Co się dzieje..?-szepnęłam do siebie ze łzami. Usiadłam przy drzwiach oddychając powoli
Wtedy niespodziewanie zjawiła się Hate, po jej wyrazie twarzy zorientowałam się,że jest zmartwiona. Kucnęła przy mnie szybko.
- Mizuki!
- H..Hate- wymamrotałam- Coś się ze mną dzieje...-wymamrotałam
- Jesteś chora... Nie możesz tu dłużej zostać
- Ale nie mogę odejść...
- Spójrz na siebie! Przez to, że tu jesteś... Nie chce by coś ci się stało
- Hate... jestem taka słaba...-przymykałam powoli oczy
- Nie! Nie zasypiaj!- wyjęła skrzypce i smyczek. Przyłożyła szybko skrzypce do szyi a smyczek do strun zaczęła grać. Melodia jak za każdym razem gdy grała była inna ale jednocześnie smutna i piękna- Zaśpiewaj dla mnie proszę...
- Zaśpiewać?-zdziwiłam się
Przytaknęła tylko dalej grając
- Nie mam sił...
- Proszę..
Słaba podniosłam głowę po chwili zaczęłam cicho śpiewać.
- Ładnie-uśmiechnęła się- Głośniej...
Wzięłam głęboki wdech i zrobiłam tak jak mówiła. Mój głos rozniósł się na całe pomieszczenie. Cicho ale jednak słychać było przed drzwiami do wieży gdzie stali straże.
- Śpiewa?-powiedział jeden  z nich
- To dość dziwne... Nigdy tego nie słyszałem..-drugi
- Pięknie.. Hm.. może sprawdzę co się tam dzieje przecież jest sama..
Drugi kiwnął na to głową. Po chwili wszedł do wieży i po chwili był przed drzwiami.
- Skrzypce?-zdziwił się gdy usłyszał melodię na nich graną
Ja dalej śpiewałam, Hate nagle zniknęła. Nie zareagowałam na to gdyż  w tym samym momencie  straciłam przytomność. Mężczyzna gdy zorientował się,że nic nie słychać zdziwił się.
- Muszę to sprawdzić...-wyjął klucze i otworzył nimi drzwi. Widząc,że leżę przed drzwiami nieprzytomna podbiegł szybko - C...Co się stało..-położył dłoń na moim czole- Jest cała rozpalona...-szepnął i spojrzał uważnie- Biedna mała... pewnie cały czas cierpiała,ale nie miała komu tego powiedzieć... I dlatego ostatkiem sił śpiewała....
Nie myślał długo nad konsekwencjami,ale wziął mnie szybko na ręce i wyszedł z wieży na zewnątrz.Drugi ze straży zdziwił się gdy to ujrzał
- Co ty wyprawiasz!?
- Gorączka... Jest bardzo rozpalona...
- No i!? Z królową trzeba to najpierw uzgodnić!? Będzie zła!
- Mam to gdzieś! nie widzisz jak to dziecko cierpi przez te zamknięcie nawet teraz.. Jak ją odstawię do wieży dopiero dowie się o jej stanie guwernantka jeśli przyjdzie ale wtedy może być już za późno!
Spojrzał w bok
- Nie mieszaj mnie to nie chcę mieć przez to kłopotów!
- A ja wolę mieć niż mieć to na sumieniu!!- ze mną na rękach pobiegł szybko.- Powiedz królowej, że jest w szpitalu!
- Wiatr...-wyszeptałam słabo- czuję wiatr...
Mężczyzna zerknął na mnie smutno.
- Za niedługo będziemy na miejscu...
Po czasie byliśmy w szpitalu gdzie nikt za bardzo nie zwracał uwagi na nas i na to co mówi mężczyzna.
- DO CHOLERY! NIE MOŻECIE POŚWIĘCIĆ CHWILI!-wrzasnął na cały korytarz
Wtedy od razu podbiegła do nas pielęgniarka spojrzała na mnie uważnie i położyła dłoń na czole
- Oh! Jest źle!  Cała rozpalona!-rozejrzała się. Przechodził akurat  lekarz kobieta złapała go i powiedziała- Pan Doktor jest wolny?
- Mam przerwę na obiad..
- Trafiła tu dziewczynka... Ma bardzo wysoką temperaturę
Pokręcił głową
- Ta dziewczynka jest pod opieką królowej! Chyba nie chcesz by królowa była na ciebie zła- mężczyzna.
Spojrzał w bok
- Do pokoju 212
Ruszyli szybko. Położono mnie ostrożnie na łóżku a lekarz od razu zaczął badać
- Przybył pan w ostatniej chwili...  42 stopnie... Gdyby dłużej pan zwlekał mogłaby umrzeć...
- Ja zwlekał!? To tu nikt nie chciał jej przyjąć...
- Trzeba obniżyć temperaturę.
Po chwili panowało ogólne zamieszanie lekarz zawołał kilka pielęgniarek. I próbowali obniżyć temperaturę.
Jakiś czas potem przybyła Reitunity
- Królowa...-szeptali między sobą pracownicy szpitala
Weszła do sali,w której byłam wraz z siedzącym ciągle przy moim łóżku mężczyzną ze straży.
- Mizuki- podeszła szybko do mojego łóżka,w którym spałam,po chwili spojrzała na mężczyznę- Ty ją uratowałeś?
- Tak...-przegryzł wargę- Czemu to dziecko musi tak żyć?
- Słucham?
- Nie rozumiem...
- Tak musi być...  Ma moc,którą mogą posłużyć się wrogowie
- No to ją zabierz! I pozwól jej żyć spokojnie!
Spojrzała  w  bok
- Daru nie można odebrać...
- Chore...-szepnął i wyszedł.
Ja w tym czasie miałam snem, a zatem śniła mi się zagłada Królestwa.
- To dobre...-powiedziała postać,która była odwrócona do mnie plecami. Widziałam,że ma długie włosy spięte w dwa wysokie warkocze związanymi odwróconymi do góry czarnymi sercami. Była odwrócona w  kierunku płonącego królestwa.
- Dobre..?-wyszeptałam
- Po co ma istnieć miejsce gdzie się wyłącznie cierpi?
Spuściłam delikatnie wzrok
- Dobre...-powiedziałam
- Lepiej by zniknęło
Słysząc to podniosłam głowę ze łzami
- NIE!-wrzasnęłam w śnie jak i na zewnątrz otwierając szeroko oczy
- Mizuki?-patrzyła na mnie ze zmartwieniem królowa
Rozejrzałam się po pokoju słabo i zdziwiłam się
- Gdzie ja jestem?
- W szpitalu
- Szpital? Czemu tu jestem?
- Masz gorączkę
- Gorączkę?- po chwili do mnie dotarła pewna rzecz- Nie jestem w wieży...-wymamrotałam
Reitunity usłyszała to i spojrzała na mnie
- Mizuki..
Podniosłam powoli głowę
- Chyba masz za wielką gorączkę...
- U..um- przytaknęłam smutno i spuściłam gwałtownie głowę.
- Czemu jesteś smutna?
- Ja...-zerknęłam na nią jednak po chwili spuściłam wzrok- Nie ważne...
To się nigdy nie zmieni... zawsze będę zamknięta nieważne co powiem a co nie... Kiedyś ucieknę nawet nie zapytam-pomyślałam i ścisnęłam pościel.
- Królowo.. Jestem zmęczona..
- Dobrze.. to zdrzemnij się... Ja wyjdę by ci nie przeszkadzać...- wyszła z pokoju.
Gdy drzwi zamknęły się za nią rozpłakałam się.
Po jakimś czasie zasnęłam a gdy się ocknęłam nie byłam już w szpitalu. Zdziwiona rozejrzałam się
- Gdzie ja jestem...
Ściany były w kolorze czarnym tak jak kryształowa posadzka. Po chwili zorientowałam się,że nie jestem sama, spojrzałam szybko w kierunku, z którego czułam się obserwowana. Stał tam młody chłopiec z czarnymi włosami sięgającymi  za szyję, czerwonymi oczami oraz spiczaste uszy. Na sobie miał czarny mundur, z pleców wyrastały mu demonie skrzydła.
- Kim... Jesteś?-szepnęłam zdziwiona.
Milczał spoglądając na mnie przybliżył się do mnie. Chciałam się odsunąć jednak dostrzegałam wtedy trzymające mnie łańcuchy.
- Nie bój się... nic ci nie zrobię...-powiedział
Pomrugałam oczami słysząc,że coś mówi. Spojrzałam na niego powoli
- Jestem ciekawy... Pierwszy raz widzę żywego człowieka...
- Żywego człowieka..
- No jak już widzę człowieka to martwego...-uśmiechnął się- Jesteś pierwszą żywą osobą,która tu jest...
- Gdzie ja jestem? I czemu tu jestem?
- Hm... Nie powiem- zaśmiał się
- Ej!-zrobiłam grymasa
- Interesujące...
- Co? Że jesteś w miejscu pełnych demonów i nie boisz się robić sobie fochów na demona-znów się roześmiał.
- Demon..?
- No uwierz lub nie... Ale jestem demonem...
- Nie wyglądasz mi na demona...
- Nie?
- Na normalnego chłopaka bardziej...
- Głupia jesteś- powiedział z uśmiechem
Dziwnie się czułam... Bo nie byłam w wieży... i z tego co zrozumiałam groziło mi niebezpieczeństwo ale się nie bałam. Z jakiegoś powodu czułam się bezpiecznie. Spojrzałam na chłopca  uważnie. Nie wyglądał dla mnie na złego, tym bardziej,że zachowywał się normalnie i jako mój wróg rozmawiał ze mną i śmiał się. Nie wiedziałam czemu czułam ciepło w sercu,którego nie czułam nawet od Hate.
- Czego się na mnie gapisz?
- Nic...-odwróciłam od  niego wzrok i z wyrazem twarzy,który mówił o mym zdenerwowaniu rzekłam: -Myślę co ja tu robię
- Mój ojciec cię potrzebuje...
- Ojciec?-zdziwiłam się bardziej
- Widzę,że nasz gość już się obudził...-z cienia wyszedł  doktor ze szpitala
Widząc go pomrugałam oczami.
- A dziwisz się widząc to przebranie...-zaśmiał się cicho, niespodziewaniem jego wygląd uległ zmianie na sobie miał czarną ciężką zbroję z peleryną. Miał długie czarne włosy i czerwone oczy oraz spiczaste uszy tak jak chłopiec demonie skrzydła.
- D..demon...-wymamrotałam z szeroko otworzonymi oczami.
- O tak...
- Czemu mnie porwałeś!?
- Potrzebuję ciebie i twego daru dziecinko...-przybliżył się
- Mnie?Daru?-powiedziałam cicho i pokręciłam głową- To tak nie działa jak uważacie wszyscy! Te wizje pojawiają się kiedy chcą nie na zawołanie!
- Jednak królowa po coś cię trzyma w tej wieży co nie?
Spuściłam głowę
- Biedna dziewczynka... Nie poznaje ludzi i świata przez tak okropną kobietę...
- Nie jest okropna..-wyszeptałam i podniosłam głowę ze łzami- Może i mnie więzi ale i też daje mi dom...
- Głupia-mruknął chłopiec
- Nie jestem głupia! Mimo co to Reitunity jako jedyna mnie przygarnęła!
- Hm...-demon spojrzał na mnie uważnie- Nie jesteś z Kryształowego Królestwa...
- C..co?
- Nie czuję tego od ciebie... a poza tym twe serce na czole to jedynie przedmiot... To czym ty jesteś co?
- Nie wiem... Nie znam mego pochodzenia mimo,że widzę przeszłość i przyszłość nie widzę tego czego chcę...
- Ja bym cię przygarnął i Baal-spojrzał na chłopca
- Baal? Przecież to imię...
- Tak Boga Wojny-zaśmiał się wrednie- Kiedyś ten chłopiec wyrośnie na wielkiego przywódcę... I podbije Kryształowe Królestwo
- Baal... Bóg Wojny...-wyszeptałam spoglądając na niego
Baal jedynie uśmiechnął się złośliwie a demon zerknął na mnie
- Wiesz co będzie gdy kiedyś on zaatakuje królestwo?
Posmutniałam czułam w tym momencie jak do oczu napływają mi łzy
- Będziemy wrogami...



piątek, 27 listopada 2015

Epizod 3: "Zasada Hate"

Dni mijały... Gdy zostawałam sama, Hate pojawiała się tak,że spędzałyśmy ze sobą większość dni.Przywykłam do niej, pytałam ją o wszystko związane ze światem,a ona zawsze odpowiadała w taki sposób,że od razu wszystko rozumiałam.
- Hate...-wyszeptałam zamyślona
- Tak?-spojrzała na mnie
- Czym jest miłość?- spytałam i zerknęłam na nią
- Czemu pytasz?-zdziwiła się
- Ponieważ... Czytałam wiele ksiąg na ten temat i nie rozumiem...
Zastanowiła się chwilę i znów spojrzała na mnie
- Miłość to tylko słowo.. Uczucie niby szczęścia.... Jednak w rzeczywistości uczucie skazujące na klęskę
Pomrugałam oczami
- Jak się zakochujesz... Cierpisz...
- Cierpię? Dlaczego?
- Tak to już zawsze było..
- Rozumiem-spojrzałam smutno w bok
- Nie smuć się... Nie jest ci to potrzebne..
- Jak to?
- Przyjaźń... Nasza przyjaźń jest silniejsza od tego, pamiętaj...
- Przyjaźń?
Uśmiechnęła się lekko
- Lubię cię
- Dziękuję...-uśmiechnęłam się zawstydzona i spojrzałam w górę. "Jednak.. Chciałabym poczuć choć na chwilę to uczucie.. Mimo ryzyka.."-pomyślałam widząc w głowie wizję, przyszłe zdarzenie. Różowowłosą dziewczynę w jasnoróżowej sukni i mężczyznę z brąz włosami w granatowym stroju księcia - " Kocham Cię"- mężczyzna przytulił do siebie dziewczynę.
Zarumieniłam się zawstydzona
- Kocham..-wyszeptałam
- Mizuki?
Ocknęłam się z zamyśleń i pomachałam rękoma
- Nic nic...-zaśmiała się głupio- Miałam tylko znów jakąś głupią wizję..
- Rozumiem..
Kilka dni później zdecydowano,że mam nauczyć się grać na pianinie. Wszystko to było dla mnie jakieś inne, bo zawsze siedziałam w miejscu pozbawionym muzyki i lekcje nigdy takie nie były. Dlatego byłam szczęśliwa, słuchałam uważnie tego co mi mówiono i uczyłam się wszystkiego od podstaw. Po pierwszej lekcji umiałam już mniej więcej gamę z zgodnym ułożeniem palców. Przyznam,że trochę było mi ciężko bo palce jakby nie słuchały plątały się na wszystkie strony. Po dwóch tygodniach umiałam już grać  piosenki. Jednego z razów gdy był już wieczór  a ja grałam, tak dla siebie Hate jak zwykle już była siedziała na łóżku i spoglądała a mnie
- Czemu to aż tak cię cieszy?-spytała
- Bo to piękne-zawołałam wesoło  odrywając dłonie od pianina i spojrzałam na nią
- Piękne?
Kiwnęłam głową i zamknęłam oczy
- Każdy klawisz wytwarza jakąś piękną melodię... Grając przenoszę się w inny świat... świat pełen kolorów... w którym wszędzie słychać śpiew ptaków- otworzyłam oczy i zaśmiałam się- To cudowne
- Inny świat? Więc wolisz tam być niż ze mną?-spojrzała smutno
Pokręciłam głową
- Jesteś moją przyjaciółką... Mimo co...- zastanowiłam się- A ty... czemu nie grasz na żadnym instrumencie?
- Bo to bezsensu... -mruknęła i odwróciła wzrok w bok
- Nie prawda! Ma sens.. Grając przenosisz na instrument swe uczucia...
- To nie ma znaczenia...
- Ja chciałabym usłyszeć twe uczucia...-uśmiechnęłam się lekko
- Nienawidzę... muzyki
- Nienawidzisz?
Przytaknęła tylko
- Czemu
- Bo w tym świecie nie ma i tak znaczenia...
Opuściłam głowę, zerknęła na mnie po chwili obróciła się
- Przyjdę jutro...-powiedziała tylko
- Hate...-szepnęłam.
Następnego dnia.
Już minęło sporo czasu od zajęć a Hate nie pojawiała się dlatego zaczęłam się martwić tym. To nie było do niej podobne. Przez myśl przeszło mi nawet,że mnie znienawidziła. Jednak moje obawy szybko zniknęły bo pojawiła się wieczorem, w dłoni miała czarne kształtne pudelko
- Hate..-powiedziałam i rozpromieniłam się widząc ją
- Wybacz,że czekałaś
Pokręciłam wesoło głową
- Nic się nie stało... Martwiłam się tylko trochę...
- Martwiłaś?
Przytaknęłam
- Bo nie było cię długo..-przyznałam zawstydzona
- Przepraszam więcej to się nie powtórzy-uśmiechnęła się
- Co tam masz?-spytałam wskazując na pudełko
- A to... -spojrzała na nie- Myślałam nad tym co mówiłaś i postanowiłam spróbować...
- Spróbować?
- Wylać swe uczucia na instrument...-otworzyła pudło,a  w nim były ciemnobrązowe skrzypce.
- Skrzypce?-szepnęłam widząc je
- Tak-uśmiechnęła się delikatnie
- Skąd je masz?
- Jak to skąd? Ze sklepu...-odparła krótko
- Ale.. Jak nauczysz się grać?
- Ćwiczyłam już...
- Ćwiczyłaś?
Kiwnęła głową
- Przez cały dzień... Chcesz posłuchać?-spytała
- O..Oczywiście...-usiadłam szybko spoglądając na nią wyczekująco.
Nie odpowiedziała więcej przyłożyła skrzypce z pudła wzięła smyczek,który przyłożyła do strun. Zamknęła oczy i ze skupionym wyrazem twarzy zaczęła przejeżdżać smyczkiem po strunach. Wydobyła się z instrumentu przepiękna jak i smutna melodia. Słysząc ją uśmiechnęłam się z gwiazdkami w oczach zachwycona. Melodia była aż tak chwytająca za serce,że aż czułam uczucia Hate. Cierpienie, strach, nienawiść i ostatnie nadzieja... Po chwili przerwała i spojrzała na mnie
- I jak?
Stanęły mi w oczach łzy, które po chwili spłynęły po policzkach
- Piękna...
- Cieszę się...
- Masz prawdziwy talent!
Machnęła ręką
- Nie przesadzaj...
- Nie przesadzam...-zamyśliłam się i znienacka zdecydowałam spytać- A ty.... będziesz kochać?-spytałam niepewnie
Zdziwiła się
- Że co?
Spojrzałam powoli na nią
- Czy postanowisz kiedyś się zakochać?
- Nie-odparła krótko- Już ci mówiłam moje zdanie na ten temat...
- Ale nawet nie próbujesz...
- Nie ma co próbować nie chcę cierpieć...
Odwróciłam wzrok
- Jednak.. Mam jedną zasadę...
- Zasadę?
- Co do miłości...
Pomrugałam oczami zdziwiona i znów na nią spojrzałam.
- Nie ważne...
- Powiedz..proszę-poprosiłam
- Zakochać się nie czując...-powiedziała po chwili milczenia
- Zakochać się.. nie czując?-zdziwiłam się -Nie rozumiem...
- Jakbym miała się zakochać to nie angażując się... nie pokazywać tych uczuć... kochać  z ukrycia... tak by nie cierpieć...
- To smutne...-spuściłam głowę
- Skądże... -uśmiechnęła się
- A jeśli ta druga osoba by cię pokochała?
Wzruszyła na to ramionami
- To jej problem... ja się nie angażuję...
- "Myślałam,że jesteśmy do siebie podobne... ale "-spojrzałam w niebo-"różnimy się w kwestii zakochania... nie mam zasad... chcę czuć tak jak w książkach ..."

sobota, 7 listopada 2015

Epizod 2 "Pierwszy raz na wolności. Atak wroga i pojawienie się Hate"

Tego dnia nie umiem zapomnieć do tej pory, bo już od początku był już inny niż pozostałe. Od samego rana padał deszcz. Jak co dzień czekałam  na przybycie guwernantki, ale nie przybyła. Zdziwiło mnie to gdyż zawsze przychodziła. Ale co mogłam zrobić będąc ciągle w zamknięciu? Siedziałam na ziemi i czekałam na przybycie królowej,która zawsze przychodziła o tej samej porze. Jednak i jej nie było.
- Co się dzisiaj dzieje?-szepnęłam po upłynięciu kilku godzin.
Usiadłam w kącie i skuliłam się,zawsze robiłam to gdy czułam się samotna. W pewniej chwili spłynęły mi łzy. Poczułam się jeszcze bardziej samotna niż zawsze, i wtedy przybył sługa z obiadem.
- Obiad- powiedział z uśmiechem, otworzył drzwi i wszedł do środka.
Ja byłam za bardzo załamana by spojrzeć na niego. Mimo,że zawsze byłam smutna to nie chciałam nikomu tego pokazywać.
Służący widząc,że nadal siedzę w tym samym miejscu i jestem skulona podszedł zmartwiony bliżej.
- Panienko? Wszystko dobrze?
Milczałam spłynęło mi więcej łez,które niestety on zauważył.
- Hej co się stało?-spytał
- Nikt mnie nie odwiedził...-wyszeptałam
- Pewnie przyjdą później.
Pokręciłam głową smutno.
- Nie przyjdą...
- Nie martw się.. Mam obiad on cię od razu rozweseli
- Nie lubię tego miejsca-przyznałam.
To był pierwszy raz jak komuś powiedziałam co czuję. Zawsze dusiłam w sobie uczucia.
- Kiedyś na pewno będziesz wolna...
Milczałam podniosłam głowę
- Już w to nie wierzę...
Opuścił głowę.
- Pozwoli mi pan wyjść?
- Co? Ale... Ja nie mogę....
Spoglądałam ze łzami
- Chociaż na chwilę... Nigdy nie byłam na świeżym powietrzu.
Pokręcił głową
- Wybacz... nie mogę... A nawet jeśli to pada więc nie ma sensu wychodzić
- Proszę pana...  Mogę nawet zmoknąć ale chcę wyjść
Myślał
- Tylko na chwilkę... Królowa się nie dowie... Proszę
- Zgoda...-wyszeptał
- Na prawdę?-zdziwiłam się
Przytaknął
- Ale prędko...
Wstałam z ziemi
- Chodźmy...-ruszył
Nie myślałam wtedy długo wyszłam za nim. Tego uczucia nie umiałam opisać. Z jednej strony szczęście bo wyjdę z wieży, a z drugiej strach,że to się wyda.
Po niedługiej chwili bez przeszkód wyszliśmy na zewnątrz.
Ta chwila do tej pory jest dla mnie niezapomniana. Ten chłód, wiatr we włosach i deszcz. Po raz pierwszy poczułam się wolna. Podniosłam dłoń delikatnie ku górze, i wtedy na niej poczułam wilgoć, była to jedna z kropel deszczu. Spojrzałam na dłoń po chwili uśmiechnęłam się lekko. Wyszłam dalej i zaczęłam się kręcić w deszczu szczęśliwa. Nie obchodziło mnie to,że jestem coraz bardziej morka, nawet cieszyłam się z tego faktu.
Jednak to była tylko chwila...
Bo w pewnym momencie z chmur wydobyły się pioruny. Zaskoczyło mnie to i ustałam a służący od razu podszedł do mnie i złapał za nadgarstek
- Wracajmy
- Nie! Nie to za prędko!-zawołałam smutno
- Zgadzam się z tym-rozległ się echem głos mężczyzny.
Po chwili pojawił się kilka metrów dalej. Miał długie czarne włosy i czarny mundur.
Zmartwiłam się i wycofałam się niepewnie.
- Ty jesteś tą dziewczynką co widzi przeszłość i przyszłość, prawda?
Pokręciłam szybko głową przestraszona
- Nie umiesz kłamać... Widzę po twej twarzyczce... Boisz się i zapewne wiesz kim jesteś.
Znów pokręciłam głową.
- Reaguje jak każde inne dziecko,które spotyka niespodziewanie jakiegoś obcego człowieka.
Mężczyzna roześmiał się na to
- Zabawne... Możecie kłamać ile chcecie,ale wiem,że to ona poczułem  tę moc ze środka Galaktyki i przyprowadziła mnie do tego dziecka...-spojrzał na mnie uważnie- po którym widać,że nie jest takie jak inne
Milczałam stanęły mi w oczach łzy
- Nie płacz dziecinko...  I chodź posłusznie ze mną
- Nie...-wyszeptałam.
- Uhu.. Powiedziałaś coś nie spodziewałem się tego po tobie...-zerknął zdziwiony- ale to nieważne idziemy
- Nie masz prawa jej brać nigdzie!-zawołał służący
- Stul pysk a oszczędzę cię
- Nie!
- Sam się prosisz- kopnął go.
Sługa jęknął z bólu i upadł na ziemię. Wystraszyłam się tym widokiem, zrobiłam kilka kroków do tyłu.
Mężczyzna dalej go kopał.
- Prz..przestań!-zawołałam z łezkami
- Zaczyna mi się podobać
- To niewinna osoba! Zostaw pana!
On popatrzył na mnie i wybuchł śmiechem.
- Pójdę...
- He?
- Ale  nie rób już Panowi krzywdy..
- Grzeczna dziewczynka- przerwał czynność i podszedł w moim kierunku, wyciągając dłoń w kierunku mego czoła.
Zamknęłam mocno z łezkami oczy.
- ZOSTAW JĄ!
- Kto to?-rozejrzał się.
Spojrzałam tylko w tamtym kierunku. Wiedziałam,że znam skądś ten głos.
I nie myliłam się...
Nagle przed nami pojawiła się Królowa Reitunity.
- K..królowa- wystraszyłam się widząc ją.
- Oho.. Szanowna Królowa Kryształowego Królestwa-uśmiechnął się- Kto by się spodziewał?
- Zostaw ją w spokoju...-powiedziała poważnym tonem
- Oj nie wiem... Byłaby mi bardzo przydatna.
- Nie pozwolę ci jej tknąć
- Bla bla bla-wywrócił oczami
- Chodź tu Mizuki- wyciągnęła do mnie ręce
Pomrugałam oczami i niepewnie ruszyłam jednak złapał mnie mężczyzna
- Nie pozwolę!
Szamotałam się. W dłoni królowej pojawił się kryształ.
- Zostaw ją albo...
- Kryształ Marzeń-wyszeptał
- Wiesz co to jest-uśmiechnęła się- Więc wiesz co może cię czekać?
- Cholera...
- Puść ją i odejść!
Myślał po chwili mnie puścił
- Jak będę silniejszy wrócę, odbiorę ci ją i kryształ! Zobaczysz!-zawołał i zniknął.
Reitunity spoglądała chłodno w miejscu gdzie stał, ja jedynie patrzyłam na nią ze obawą i zmartwieniem.
Nagle obróciła się w moim kierunku.
- Do wieży...-powiedziała tylko i ruszyła
Opuściłam głowę i ruszyłam smutno za nią.
Chwilę później byłam już w moim... domu. Siedziałam na ziemi w kącie i spoglądałam na milczącą królową,po której wyrazie twarzy nic nie mogłam wywnioskować.
W pewnym momencie spojrzała na mnie a ja odruchowo drgnęłam.
- Prosiłam tyle razy...-wyszeptała
- Królowo...
- Prosiłam wiele razy byś nie opuszczała wieży! Że tu masz być!-stopniowo podnosiła głos aż zaczęła krzyczeć.
Przez co stanęły mi w oczach łzy.
- Czy ja mówiłam niewyraźnie!? Masz tu być! Nigdzie indziej!
- Ja chciałam tylko...-wymamrotałam płacząc
- Nie obchodzi mnie to co chciałaś! Wiesz co mogło się stać gdybym się nie zjawiła!? Zabrałby cię a wtedy królestwo byłoby w zagrożeniu!
- Prze..przepraszam...-schowałam twarz we dłoniach i rozpłakałam się
- Nigdy.. Do końca swego życia stąd nie wyjdziesz!
- A..ale ja..jak to?-spojrzałam na nią zalana łzami
Po chwili opanowała się, gdy na mnie spojrzała odwróciła wzrok
- Zastanów się nad tym co mówiłam- po tych słowach odeszła.
Gdy poszła patrzyłam na miejsce gdzie stała z szeroko otwartymi oczami. Cała drżałam a po policzkach niekontrolowanie płynęły mi łzy.
- N..Nie wyjdę?-wyszeptałam po upływie kilku minut- N..Nie.. -spłynęły kolejne łzy zaczęłam uderzać dłońmi o ścianę- Nie!-krzyczałam płacząc- N..Nienawidzę jej... Nienawidzę ludzi... nienawidzę tego miejsca- po chwili przestałam uderzać w ścianę, skuliłam się i schowałam głowę w kolana nadal płacząc.
Czułam ogromny ból nie tylko fizyczny bo bolały mnie całe dłonie ale i serca. Czułam choćby coś rozrywało mi je.
Nawet nie wiem kiedy ale zasnęłam...
Gdy się ocknęłam było już dość późno. Odruchowo rozejrzałam się po... po mym pokoju.
I wtedy zauważyłam ją...
Dziewczynką wyglądającą prawie tak jak ja, jedynie co ją różniło to to,że włosy miała splecione w warkocze a na sobie miała ciemną sukienkę. Spoglądała ciągle na mnie z uśmiechem
Przestraszyłam się i odsunęłam. Byłam zaskoczona jak ta dziewczynka znalazła się w wieży i jak długo tak na mnie patrzyła?
- K..Kim ty jesteś?
- Nie bój się ja cię nie skrzywdzę- powiedziała tylko
- Ale skąd tu się wzięłaś? Ciebie też tu zamknęli?
Pokręciła głową
- Nie... Ja jestem wolna
- Wolna?-wyszeptałam i spojrzałam w bok- Więc odejdź... To nie jest najlepsze miejsce.
- Przybyłam tu dla ciebie... Mizuki
- S..Skąd wiesz jak się nazywam?
- Wiem o tobie wszystko
- Jak to?
- Zawsze byłam tuż przy tobie i teraz pojawiłam się bo usłyszałam twe wołanie.
- Moje wołanie-pomrugałam oczami nadal nie rozumiejąc nic.
- To nie jest ważne-uśmiechnęła się.
- Ale...
- Będę z tobą...
- Nawet nie wiem jak się nazywasz...-wyszeptałam
- A czy to ważne?
Przytaknęłam
- Chcę wiedzieć przynajmniej tyle..
- Hate-odparła
- Hate? Dlaczego nienawiść?-zdziwiłam się- Nie pasuje to do ciebie...
- Ponieważ nienawidzę
- Nienawidzisz?
Kiwnęła głową i spojrzała w kierunku okna
- Nienawidzę wszystkich.. świata, ludzi, tego królestwa,królowej i tej wieży...
- Czemu?
- Bo czemu mam kochać to co mnie rani?
Opuściłam tylko głowę
- Więc...
Spojrzałam na nią
- Będziesz moją przyjaciółką?-wyciągnęła do mnie rękę z uśmiechem
Zdziwiłam się jej pytaniem po chwili delikatnie kiwnęłam głową i uśmiechnęłam się lekko.
- Tak...-złapałam ją za dłoń.


środa, 4 listopada 2015

Epizod 1: Wieża,wizje i samotność...

Zapewne słyszeliście o opowieściach o przepięknych królestwach,które mieszczą się na Księżycu. Większość z tych co o tym słyszeli pewnie sądzą,że to jedynie legendy a inni uważają to bzdurne i fałszywe bajki. Jednak są i osoby,które wierzą,że na tej satelicie,która rozświetla noc istnieje życie. Ja jestem jedną z tych osób,która w to wierzy... Nie to,że wierzę... Ja tam mieszkam..
A dokładniej? Na jednym z królestw jasnej strony księżyca. Gdyż istnieje jeszcze mroczna strona,ale ta została nadana więźniom rządzona głównie przez demony. Na jasnej stronie istnieją dwa królestwa... Księżycowe i Kryształowe. Ja pochodzę z tego drugiego...
Kryształowe królestwo... Jego nazwa mówi sama za siebie. Wszystkie budynki w nim stworzone są z kryształu. Oprócz kryształu jest tu wiele roślinności co nadaje naszemu królestwu uroku. Znajduje się tu zamek, zbudowany tak jak reszta z kryształu, jednak wygląda inaczej niż pozostałe budynki, jest w koloru lilii i jest niezniszczalny, gdyż sam powstał z silnego kamienia.... Kryształu Marzeń,który ma olbrzymią moc,którą pragną zdobyć wszelcy wrogowie.
Królestwo jest rządzone przez dobrą i szlachetną królową Reitunity. Dba o swych poddanych. A zapomniałabym...  Każde z królestw na Księżycu wyróżnia się czymś... Czy spiczastymi uszami, czy znakiem księżyca. Znakiem rozpoznawczym ludzi urodzonych i mieszkających w Kryształowym Królestwie jest serce... Każdy z mieszkańców ma inny kolor... odpowiadający wewnętrznym uczuciom, charakterowi czy zainteresowaniom.Moje serce na czole jest również  w kolorze błękitu... 
Tuż przy zamku stoi kryształowa wieża, w której żyję ja...
Mam długie lokowane brąz włosy związane w dwa wysokie kucyki spinkami w kształcie serc, oczy  mam w kolorze granatu. Na sobie noszę w różnych odcieniach błękitu i granatu suknię. A co do imienia to Mizuki.
Pewnie zastanawiacie się czemu mieszkam  w wieży.
To wszystko przez jeden dar,który jest dla mnie przekleństwem... A jest to widzenie przeszłości i przyszłości. Już od urodzenia mam ten dar...
Gdy byłam bardzo mała, nie pamiętam tego dokładnie ale zostałam znaleziona w ruinach jednego z domów przez Królową Reitunity. Byłam sama więc królowa przygarnęła mnie, a gdy wyszło na jaw,że posiadam dar...  Wrogowie królowej pragnęli mnie zdobyć. Dlatego ukryła mnie w wieży.
Właśnie królowa nadała mi imię Mizuki. Mimo mej mocy nie potrafię na siłę ujrzeć przeszłości lub przyszłości, wizję pojawiają znikąd i są różnego rodzaju od dobrych, delikatnych i spokojnych po gwałtowne, niebezpieczne i krwawe.. Więc gdy chciałam ujrzeć moją przeszłość, a najbardziej mych rodziców nie umiałam... Tak więc nie wiem kim jestem i czemu byłam w tych ruinach...
Od zawsze żyłam w wieży zamknięta od świata, gdy byłam  mała wiele razy pytałam królową o wyjście na zewnątrz. Ale odpowiedź zawsze była taka sama... Świat poznawałam jedynie z książek. Mimo,że w celi miałam okno to było o wiele za wysoko tak,że nie mogłam przez nie spojrzeć, a co najważniejsze były na nich kraty.  Pragnęłam nade wszystko wyjść jak postacie  w książkach na zewnątrz poznać nowe osoby, zaprzyjaźnić się z nimi i spędzać z  nimi całe dnie... Jednak to były tylko moje marzenia. Całe dnie siedziałam sama w wieży bez kogoś  z kim mogłabym porozmawiać... Nie miałam nawet zabawek by sama się bawić. Odwiedzało mnie kilkoro osób czyli sługa z śniadaniem, obiadem lub kolacją, guwernantka oraz raz dziennie królowa.
Za każdym razem gdy pytałam Reitunity o to czy będę wolna odpowiadała mi:
-" Kiedyś najdzie taki moment..."
Po czym zawsze wychodziła. Te słowa dawały mi wiele nadziei i otuchy... Jednak ten dzień nie chciał nastąpić tak prędko....